gdy słowa stają się ciężarem

Puzzle, poukładajcie sami…

***
Przed Ciszą Boga muszą zgiąć kolana wszystkie słowa. Pokłonić się może jedynie milczenie.

Słowa, słowa, słowa… piękne, wyważone, delikatne. Skrojone na miarę, zachwycające, opisujące nieopisywalne, przemieniające, robiące wrażenie.

A jednak to tylko słowa…

Słowa, które się kurczą… które są niewystarczające… które zawsze się kończą.
Słowa, które często potrzebują kolejnych słów wyjaśnienia… które są ograniczone… które błąkają się po świecie.

Słowa, które nie potrafią milczeć, stają się ciężarem.

Opisują naturę Boga… przybliżają wewnętrzny świat człowieka… nazywają otaczającą nas rzeczywistość… karmią, pamiętają, chronią.
A mimo to, nic nam nie mówią.

Nadmiar słów – nawet tych najpiękniejszych i najmądrzejszych – może szkodzić.

***
Milczenie, mówi nam to, co nie należy do języka słów.

Móc zamilczeć i wejść w komunikację przezroczystą… Komunię.

A Bóg…?
Bóg milczy, gdy mówi.

***
Ostatnimi czasy.
Mam upodobanie w cichych mszach… gdzie nie muszę wysilać się na słowa. Gdzie możemy w modlącej się wspólnocie pomilczeć.

Mam upodobanie w cichych relacjach… gdzie nie muszę wysilać się na nieustanne dialogi. Gdzie możemy wspólnie z drugim Ty, pobyć w bezpiecznym milczeniu.

Mam upodobanie w cichych wieczorach… gdzie nie muszę… nie muszę… Gdzie mogę zaprzestać używania słów.

***
Światłość nie czyni hałasu. Deus absconditus.
Nadzieja… najcichsze ze słów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s