Winna Miłość

Trzy lekcje z dzisiejszej ewangelii….

***
I –
Pan Bóg nigdy nie odmawia na nasze zaproszenie.

Kiedy Go zaprosisz, On przyjdzie… z uczniami, z Maryją… przyjdzie, zawsze przychodzi!

Twoje zaproszenie jest dla Niego święte.

A tam gdzie jest Jezus… tam Jego zbawcze działanie, znak, słowo, cud, Obecność

Tylko, że cud – znak Pana Jezusa jest nieczytelny dla tego, który nie bierze w nim udziału. Tylko Ci, którzy uczestniczą w życiu Pana Jezusa są w stanie dostrzec znak i cud. Tylko Ci, którzy zapraszają Chrystusa są w stanie dostrzec znak, cud… Jego przemieniającą Obecność.

A wszystkim innym pozostanie chwalenie dobrego wina… nic więcej.

***
II – W codzienności, takiej prostej, zwyczajnej zawsze jest obecna Ona.

Niewiasta – Maryja.

Maryja, która widzi realny brak w naszym życiu… gdy go dostrzeże, momentalnie mówi o nim Jezusowi: nie mają już wina.

Później jednak oddaje inicjatywę Bogu. W tym momencie pada jedyne słowo w całym Nowym Testamencie, które Maryja kieruje do człowieka (jest to zresztą bardzo znamienne). Mówi bowiem, wskazując na Jezusa: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie!  Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie! 

Myśli nasze dziś biegną do kaplicy Jasnogórskiej Pani… od wieków bowiem, cały Naród błaga Ją o wszelkie potrzebne łaski dla siebie i dla swoich bliskich.

Miliony osób od dziesięcioleci pokornie pielgrzymują do Niej…

A Ona od wieków… z tego samego miejsca, niewzruszenie… powtarza jedno tylko słowo: Dobrze! Ale zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie… ja Ci pomogę to wykonać ale… zróbcie wszystko… absolutnie wszystko!

Jeśli będziesz robił po swojemu, nic się nie zmieni… a ode mnie nic nie wymusisz, abym uczyniła coś przeciwko mojemu Synowi. Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie! Po prostu zróbcie.

***
III – Kamienne stągwie, czyli serce tej ewangelii.

Ewangelia mówi, że dzbanów – stągwi było sześć. Sześć, jak sześć dni stworzenia.

Ewangelia mówi również, że stągwie były kamienne, a więc ciężkie, nieusuwalne, statyczne.
Pamiętacie… tablice Prawa również były kamienne. Ewangelista nawiązuje tutaj  do epopei Wyjścia Izraela z egipskiej niewoli.

To jest właśnie zapowiedź tego, co ma się wydarzyć w tej Ewangelii.
Nowe stworzenie i nowy exodus!

Stągwie były przeznaczone do rytualnych oczyszczeń – doskonale wiemy jak bardzo Izrael dbał, aby wszystko zewnętrznie było czyste i nieskazitelne. A Jezus na co wskazuje, aby było czyste? Nie ręce… lecz serce.

Pamiętacie proroctwo Ezechiela? Dam Wam serce nowe… odbiorę Wam serce kamienne, a dam Wam serce z ciała.

Pan więc chce Stworzyć w nas nowe serca, nowego ducha… chce dokonać przejścia od serca z kamienia, do serca z ciała.

Pamiętamy doskonale, że Przymierze – 10 przykazań, było wyryte na tablicach kamiennych, a teraz Bóg chce, aby przymierze – nowe przymierze, było wypisane w naszych sercach.

I kiedy Maryja mówi: nie mają już wina, duchowo mówi: Jezu, patrz… nie mają już miłości.
Wino bowiem w Starym Testamencie (Pieśń nad Pieśniami) jest symbolem miłości.

Stągwie są puste. W kamiennym przymierzu nie ma już miłości.

***
Teraz zobaczmy jaką piękną klamrą Apostoł Jan spina Ewangelię:

Na początku publicznej działalności pojawia się Niewiasta, która mówi Jezusowi: Nie mają już wina (Nie mają już miłości).

Na końcu tejże działalności Jezusa, a więc kiedy wisi na Krzyżu, znów pojawia się Niewiasta.
Tym razem padają słowa Jezusa: Pragnę (Jezus otrzymuje ocet – a ocet to sfałszowane wino, sfałszowana miłość).

Nie mają już wina… Nie mają już miłości… Pragnę… Pragnę Miłości…

Kana jest zapowiedzią tego, co się stanie…  Kana jest pierwszym przemienieniem – wody w wino i zapowiedzią drugiego przemienienia – wina w krew.

Jezus w Kanie Galilejskiej objawia nam co chce uczynić z nami… a chce porwać nas na ucztę weselną… ucztę mesjańską, która jest przepełniona miłością…

***
Ale wróćmy do naszych stągwi.

Liczba sześć to w Biblii również liczba niedoskonałości. Braku.

Pomyślmy przez chwilę o naszych brakach… przecież każdy je ma… o naszych niedoskonałościach, o naszej wewnętrznej pustce.

W ten brak, w tę pustkę, w te sześć kamiennych – martwych stągwi trzeba nalać wodę… to jest konkretna i ciężka praca, prawie 700 litrów!
Nikt kranu i węża ogrodowego wtedy nie miał. Stągwie były kamienne, a ewangelia mówi, że były stojące. Dosłownie, osadzone w ziemi. Wodę zapewne było trzeba przynieść ze studni. 700 litrów! Napełnili je po brzegi.

***
A teraz pięć absurdów tej sytuacji
.

Absurd pierwszy. Woda nalana do stągwi przeznaczonych do rytualnych oczyszczeń, nadawała się potem jedynie na wylanie w piach. Nieczysta woda nie może być użyta absolutnie do niczego. Cała robota na marne…

Absurd drugi. Jeszcze gorszy… ewangelia mówi, że było to przed świętem paschy, a więc właśnie co się skończyła pora deszczowa w Izraelu, a rozpoczęła się pora sucha.

Studnia być może już wysychała… skąd więc woda? Ludzie w domach mieli zbiorniki na czarną godzinę, które napełniali w porze mokrej. Pomyślmy… Jezus mówi napełnijcie stągwie. A jeżeli nie było wody w studni? Pewnie musieli wziąć ją od ludzi… woda na czarną godzinę ma trafić do rytualnych stągwi, a więc do piachu…

Absurd trzeci. To jest początek działalności Jezusa… za chwilę nastąpi pierwszy cud… Jezus jest jeszcze nieznany. Jakiś tam Jezus z Nazaretu – cieśla, domaga się od nas absurdów.

Absurd czwarty. Mają zanieść wodę ze stągwi jako wino… przecież zrobimy z siebie głupków!

Absurd piąty. Jeżeli wyda się, że starosta zamoczył usta, napił się wody, która była w stągwiach przeznaczonych do rytualnych oczyszczeń, to zaciągnie na siebie nieczystość…
a nieczysty starosta weselny to koniec wesela. Dramat!

Dlaczego ludzie zdecydowali się podjąć takie ryzyko, pomimo tylu absurdów? Nie wiem, czy tak było… ale mam tylko jedną intuicję.

Ze względu na autorytet Maryi, że Jej całkowicie ufali… ależ to musiała być kobieta! Mówi: zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie… i robią, czyniąc nawet absurdy.

***
Czynność nalewania wody – to konkretna praca, do której jesteśmy zaproszeni… praca nad własnym życiem… mozolna, cierpliwa… trzeba w końcu nalać te 700 litrów… plus wiara w samego Jezusa, że nie dopuści do tego, żeby coś się miało nam stać.

Jednak musimy pamiętać, że PRZEMIANA leży po stronie Jezusa.

To On z naszego braku, z naszych pustych i kamiennych stągwi, z naszej niedoskonałości, z naszej, bądź co bądź, skromnej pracy jest w stanie zaczerpnąć i wydobyć najszlachetniejsze wino. Wino, jakiego nikt jeszcze nie pił… wino – czyli miłość.

To Jezus, gdy Go zaprosimy do codzienności naszego życia… gdy zaufamy autorytetowi Maryi… gdy uczynimy wszystko, co nam powie nasz Zbawiciel…

wtedy On…

Stworzy w nas nowe serce i nowego ducha, serce nie kamienne lecz z ciała… upojone najszlachetniejszym winem, upojone miłością…

Stworzy z naszego braku coś wielkiego… coś, co będzie w stanie odpowiedzieć na Jego najgłębsze PRAGNĘ wypowiedziane na Krzyżu.

A wtedy Miłość będzie na powrót kochana.

Reklamy

Jeden Komentarz Dodaj własny

  1. Jan pisze:

    Piękna medytacja. Warto do niej wracać. Upojenia Miłością Bracie!
    Twój brat Jan

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s