Wystarczy Ci mojej łaski

dnia

XIV Niedziela Zwykła

Aby nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik Szatana, aby mnie policzkował – żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali». Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny (2 Kor 12, 7-10).

***
Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony». I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał (Mk 6, 1-6).

***
Zranione powroty.
Jezus tydzień temu uzdrowił ukochaną córeczkę przełożonego synagogi. Jair – prawdziwy Izraelita – uwierzył w Niego. Jezus napełniony Nadzieją idzie do swojego rodzinnego domu, do swoich. Nie zapominajmy, że jest to początek działalności Jezusa na kartach Ewangelii Marka.

Znasz to doświadczenie? Coś Ci się udało… Odkrywasz w sobie nową jakość. Zauważasz swoją przemianę i wracasz z nadzieją do własnego domu…

Dom jednak okazuje się miejscem upokorzenia. Wracasz do niego, a ten przypomina Ci Twoją historię. Ci, którzy są Ci najbliżsi… którzy znają Cię od szarej strony rzeczywistości, powątpiewają w Ciebie. Nie być wysłuchanym przez najbliższych… ich powierzchowny odbiór mojej osoby boli… tylko w swoim domu można zostać tak zlekceważonym. Kim jestem? Jakże to bolesne, kiedy domownicy widzą we mnie, tylko mnie…

Nic tak nie boli, jak rana zadana przez tych, których kochamy.
Obcy może mnie obrazić, upokorzyć, odtrącić… lecz tylko bliska osoba może mnie zranić.
Człowiek, który kocha potrafi również ranić.

***
Jestem nazaretańskim domem.
Jezus głosi Słowo z władzą i autorytetem, z siłą i przekazem. Jego Słowo dokonuje wewnętrznej i zewnętrznej przemiany w życiu człowieka. Jednak mogę widzieć w Nim jedynie cieślę. Człowieka, po którym niczego więcej nie mogę się spodziewać.

Można być blisko Jezusa i się do Niego przyzwyczaić. Można Go znać na wyciągnięcie ręki, a być tak daleko. Mogę nosić w sobie dumę z powodu bycia obywatelem Nazaretu (jestem przecież katolikiem) i mogę się zgorszyć Jezusem. Mogę w Niego nie uwierzyć.

Tym się różni religijność od duchowości, iż…
Człowiek religijny mieszka w Nazarecie i zna Jezusa.
Człowiek duchowy jest w drodze i przyjaźni się z Jezusem.

***
Powrót Króla.
Przychodzi taki moment w życiu, w którym jesteś zaproszony do tego, aby wrócić do swojego osobistego Nazaretu. Do Twojej historii życia. Powrót do przeszłości… do domu… do tego, co pierwotne. Konfrontacja z tym, co skrywa moja przeszłość.

Powrócić, aby przyjąć… aby zrozumieć… aby ukochać i doznać uzdrowienia swoich przeżyć.

Wróć do swego Nazaretu, miejsca niezrozumienia, zranienia i odrzucenia przez najbliższych…
Wróć jak wrócił Jezus… z uczniami.

Ewangelia mówi, że uczniowie Jezusa Towarzyszyli Mu w drodze do Nazaretu. Akolouthousin – przepiękne wyrażenie, które zakłada podążanie za kimś. Stawanie się kimś bliskim, nie przez zasiedzenie w miejscu ale będąc człowiekiem w drodze. Tylko wspólna droga, tak zbliża Towarzyszy do siebie, że czyni ich Przyjaciółmi.

Wejść w historię Nazaretu z drugim człowiekiem. Z człowiekiem, który patrzy na mnie bezinteresownie… który przyjmuje mnie całego, nie zważając na to, jaką miałem przeszłość. Wchodzę w nią z Przyjacielem drogi, który nie patrzy na mnie przez pryzmat mojego Nazaretu. W końcu, ktoś nie patrzy na mnie powierzchownie!

Widzi we mnie to, kim jestem dziś, a nade wszystko to, kim mogę stać się jutro! Bo jak mówi Księga Przysłów (17,17) Przyjaciel kocha w każdym czasie. Również w czasie powrotu do Nazaretu!

Trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, abyśmy do Nazaretu nie wchodzili… Lecz On rzekł do mnie: Wystarczy Ci mojej łaski… Moc bowiem w słabości dojrzewa.

A jednak na kilku chorych Jezus położył swoje ręce i uzdrowił ich… Wierny przyjaciel jest lekarstwem życia (Syr 6,16).

Z Nazaretu zmierzasz do Jeruzalem. Jest to powrót Króla.

***
W Nazarecie na pewno spotkasz kogoś, kto wiernie na Ciebie czeka. Nie bój się!
Ona czekała.
Mistrzyni ukrytego planu.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s