dotknij Ran

dnia

Nie ma takiego grzechu, którego Bóg by nie chciał, lub którego by nie mógł nam odpuścić!
Nie ma takiego grzechu, którego w głębi naszego serca byśmy nie chcieli, lub którego byśmy nie mogli odpokutować.

Bo Miłosierdzie, to najbardziej wartościowa moneta Boga. A jej rewers i awers, to aktywne a zarazem bierne działanie  Boga oraz nasza odpowiedź.

Wszyscy zgrzeszyliśmy i jesteśmy pozbawieni Chwały Bożej, tak mówi św. Paweł. A to znaczy, że są w naszym życiu grzechy… te ciężkie, powszednie i rany grzechowe, które są wynikiem bolesnych wydarzeń w naszym życiu. Z moim świadomym i dobrowolnym tak, a nierzadko w wyniku brutalnej ingerencji z zewnątrz.  Mój grzech często jest konsekwencją ran, które otrzymałem od świata i drugiego człowieka.

To wszystko w nas woła o Miłosierdzie.

Spójrzmy z perspektywy dzisiejszej Ewangelii, na trzy aktywne i bierne kroki Boga oraz człowieka.

Niedziela Biała – Miłosierdzia Bożego – J 20, 19-31
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!” A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana!” Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę”. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!” Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.

KROK PIERWSZYBóg przychodzi mimo drzwi zamkniętych.

Doskonale wie, że jesteś po grzechu. On wie, że jesteś zalękniony i zawsze się w tym momencie chowasz… przecież tak było od początku, od samego raju, gdy po pierwszym grzechu Adam i Ewa uciekli w krzaki.

Bóg doskonale wie, że nie dasz rady przyjść do Niego… więc On przychodzi do Ciebie. Przychodzi pomimo grzechu… pomimo słabości… Przychodzi nie po to, żeby wypomnieć… bo czy wypominał coś swoim uczniom? Czy zaczął im wyrzucać, dlaczego uciekliście ode mnie, dlaczego nie byliście ze mną…? Nie!

Przychodzi pomimo WSZYSTKO… i nie ma takich drzwi, takiego zamka, takiego naszego zamknięcia, takiej separacji i samotności, których by nie sforsował. Czyni to jednak zawsze delikatnie. Nasze zamknięcia nie są dla Niego problemem.

To jest Miłosierdzie – Aktywna strona Boga.
A nasza bierna odpowiedź? Nie uciekaj… tylko tyle… zostań!

KROK DRUGIJezus pokazuje swoje rany.

Nie wstydzi się ich… pokazuje rany, które są konsekwencją wszystkich – moich również – grzechów. Każdy ma swoje rany… i znajdziesz je w ciele Jezusa. W Nim… jednak nie dlatego, że On tego się dopuścił ale dlatego, że wziął to wszystko na siebie. Moje rany, są Jego ranami i dlatego nie muszę się już bać przyjść do Niego ze swoimi zranieniami.

Miłosierdzie może zostać okazane w pełni, tylko wówczas gdy pozna się całą prawdę o grzechu… gdy się zna genezę ran. Nikt inny nie zna Twoich zranień, ciemnych historii, grzechu tak jak Chrystus, noszący na swym ciele grzechowe znamiona.

On przychodzi – nie tylko mimo drzwi zamkniętych – ale przychodząc wchodzi z nami w bliskość… w bliską intymność… bo czym to jest, jak nie intymną bliskością, gdy ktoś pokazuje swoje rany?

A nasza bierna odpowiedź? Miałeś nie uciekać… teraz nie hałasuj… w ciszy kontempluj rany.

KROK TRZECI„Tomaszu”… dotknij moich ran.

Prorok Izajasz powie – w Jego ranach jest nasze zdrowie.
Jaka jest droga do uzdrowienia? Jezus, paradoksalnie nie uzdrawia ran w powierzchowny sposób, nie zabliźnia ich… ale wprowadza w nie.

Myślimy, że jak rany się zagoją to przestaną boleć… jednocześnie wiedząc, że tak nie jest. A Chrystus mówi: rany nie muszą się zagoić, aby mogły przestać boleć, bo w nich samych jest zdrowie, w nich jest nasze uzdrowienie.

A skoro wcześniej mówiliśmy, że w ciele Jezusa odnajdziemy wszystkie nasze rany, to cóż może oznaczać zaproszenie Jezusa do dotknięcia tych ran? Weź rękę… i dotknij teraz swoich ran we Mnie… nie bój się! Zaprowadzę Cię w samo centrum, w genezę Twoich zranień, Twojego bólu. Bo tylko tak zrozumiesz, co to znaczy, że moc w słabości się doskonali.

Chcę dotknąć Twoich ran i chcę abyś Ty ich dotknął! Miłosierdzie Boga – nie ucieka od tego co trudne, przykre, bolesne, kruche… Miłosierdzie tego wszystkiego dotyka.

A nasza bierna odpowiedź? Nie uciekaj… milcz… i słuchaj tego, co Miłosierdzie Ci mówi.

Miłosierdzie Boga to aktywna forma współczucia… współodczuwania z nami… przeżywania naszego życia na sobie samym.

A teraz my, nasza odpowiedź… nasza aktywna odpowiedź na trzy kroki Boga.

TRZECI KROK BOGA JEST NASZYM PIERWSZYM

Skoro mówi nam: Dotknij… to dotknij… i nie bój się wrócić do tego, co bolesne… trudne… co krwawi, co napawa lękiem… dotknij mimo obawy, że jeszcze bardziej będzie boleć.

Przecież do tej pory bolało, więc uciekałeś… Uciekałeś, a mimo to nadal bolało.

Teraz dotknij, zaufaj  i wejdź w samo centrum zranienia… w RANACH jest nasze zdrowie.

A co jest biernością Boga w Twoim kroku?
Kiedy się zjawia mówi: Pokój Wam! Jego Obecność, Jego bycie przy nas zapewnia pokój… zwyczajnie JEST… nigdzie nie ucieknie… nie zostawi Cię samego… trzciny nadłamanej nie złamie… nikłego płomyka nie dogasi…

KROK DRUGIpokaż swoje rany… nie chowaj ich…

Bo niestety można dotykać swoich ran w ukryciu… destrukcyjne jątrzenie.
Ale Ty tak nie rób, pokaż je… to znaczy przyznaj się do zła, do grzechu, do słabości, do ran…

Uczynisz tym samym akt skruchy… akt żalu… akt pokory… Przyznaj się do swoich ran i grzechów przed Bogiem, przed samym sobą, a jeśli trzeba i przed drugim człowiekiem. Żałuj za grzechy, których się dopuściłeś, za rany które zadałeś sobie i innym. I nie bój się! Św. Augustyn mówi, że: Nie jest potrzebne miłosierdzie tam, gdzie nie ma nędzy.

Jeżeli więc nie przyznasz się do nędzy grzechowej, nie będzie Ci potrzebne Boże Miłosierdzie. Stań w prawdzie, przyznaj się i niech płyną Ci łzy żalu… z oczu, a przede wszystkim z serca… A Bóg, który jest pełen Miłosierdzia otrze każdą Twą łzę… zbierze je wszystkie w swym bukłaku i oczyści Cię nimi.

Co jest biernością Boga w Twoim kroku?
To z jakim szacunkiem i delikatnością patrzy na Twe rany.

KROK TRZECITrzeba wyjść… wyjść z zamknięcia…

Przestań pielęgnować swój stan… przestać pielęgnować swój smutek, swoje rany.
Trzeba powstać i wyjść z tej klatki, z grzechowej izolacji. Nawet jeżeli napawa Cię to lękiem… nawet jeżeli ta klatka, była długo dla Ciebie jedynym światem. Trzeba z niej wyjść.

Św. Siostra Faustyna mówi: Przyszłości jeszcze nie ma… Przeszłość zostaw Miłosierdziu Boga… a łaska Jego jest tylko w teraźniejszości…

Wyjdź z klatki i zostaw przeszłość  Miłosierdziu Boga. Trzeba nam wyjść, ponieważ w tym grobowym zamknięciu możemy zgnić.
Kamień jest odsunięty… idź… jesteś wolny.

A co jest biernością Boga w Twoim kroku?
Jego Obietnica, że będzie z nami, gdy mówi nam: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię… Ja będę z Wami, aż do skończenia świata!

***
Łacińska Misericordia… to zlepek dwóch słów: Miseria – nędza i Cor– serce.

Dla Objawienia się i Tryumfu Miłosierdzia potrzebna jest nasza nędza…
nędza oddana Jemu.
A przecież każdy ją ma… a jeżeli myślisz, że jej nie masz, to Jan Apostoł poopowiada, że oszukujemy wtedy samych siebie.

Potrzebna jest nasza nędza i potrzebne jest Jego serce… ciche i pokorne.
Potrzebne są trzy kroki… Boga i Twoje.

Bez naszych bowiem kroków, Bóg niestety nic nie uczyni – bo taka jest Tajemnica Wolności… Miłości w Wolności.
Bez kroków Boga, byśmy przestali istnieć, a skoro jesteśmy to znaczy, że On już je uczynił… i czyni nadal.

***
i na koniec jeszcze jedna myśl.

Przyjdzie nam czasami, a może częściej niż myślimy – być ludźmi 8 dnia… jak Tomasz Apostoł. 8 dni czekał na Chrystusa.

Bo Miłosierdzie… to absolutne zaufanie – Boga do człowieka… i człowieka do Boga. I nie raz przyjdzie nam w życiu wyczekać swoje 8 dni na Zmartwychwstałego… na Miłosiernego.

Ale jak powiedział niegdyś ks. Wojciech Węgrzyniak: Pan Bóg bardzo często przychodzi 15 minut za późno i zawsze zdąży…

A te 15 minut jest po to, abyśmy nauczyli się jak Faustyna mówić: JEZU UFAM TOBIE!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s