Motyle modlitwy

Zapalasz świeczkę, otwierasz Pismo Święte, klękasz na stołeczku modlitewnym…
Czynisz znak krzyża, prosisz od Dar Ducha Świętego i szepcząc delikatnie czytasz Ewangelię…
Zamykasz oczy, uspokajasz oddech, trwasz…

Po jakimś czas… czasem dłuższym, częściej krótszym… otwiera się wielka szafa naszego niespokojnego umysłu i mnóstwo kolorowych motyli swobodnie zaczyna fruwać w przestrzeni naszej modlitwy.

Rozproszenia na modlitwie – któż ich nie doświadczył? Oto nasze motyle. Piękne, kolorowe, niespokojne… Szybkie i nieprzewidywalne w swoim locie. Fascynują i zachwycają. Ale również jak każdy owad, zwyczajnie przeszkadzają.

Ludzie często pytają jak radzić sobie z rozproszeniami na modlitwie. Jak się ich pozbyć, jak opanować? Jaką postawę przyjąć wobec świata lepidopterologii?

Trzy postawy wobec motyli.

1. Polowanie na motyle.

Bierzesz się za bezpośrednią walkę z rozproszeniami. Chwytasz siatkę i próbujesz złapać wszystkie motyle. Chcesz je na powrót umieścić w szafie. Im bardziej za nimi gonisz, tym bardziej motyle stają się niespokojne. Jedne motyle schowasz do szafy, łapiesz kolejne… a te pierwsze ukradkiem ci uciekają. Na powrót cieszą się nieskrępowaną wolnością. Tracisz siły, frustrujesz się a czas modlitwy ucieka. Odłóż siatkę bezpośredniej walki z motylami.

2. Piękne skrzydełka.

Nie walczysz, wręcz przeciwnie… zaczynasz przyglądać się fruwającym motylom. Dostrzegasz ich piękne kształty, zachwycają cię kolory i wzory motylich skrzydełek. Wodzą cię za nos i podążasz za nimi bezwiednie po bezkresnych polach swojego umysłu. Rozproszenia wyciągnęły cię z Obecności. Poszedłeś za swoją wyobraźnią. Czas modlitwy minął, a ty pozostałeś z paroma motylkami, które możesz jedynie zasuszyć sobie na pamiątkę. Zostaw motyle, ich piękno przemija. Czyż zapomniałeś już, że niegdyś były pełzającymi gąsienicami…?

3. Cisza.

Nie walcz z motylami, nie zwracaj na nie uwagi. Im częściej będziesz się nimi zajmować, tym bardziej będą ci uprzykrzać życie. A im bardziej będziesz skupiał się na Panu… im bardziej będziesz delikatnie cichy i cierpliwy, tym szybciej motyle się uspokoją. Osiądą, przestaną niespokojnie latać. Nie oznacza to, że znikną. Nie! Będą obecne, lecz to nie oznacza, że będą przeszkadzać twojej modlitwie. Zaakceptuj ich obecność. Pozwól im być, a ty dalej trwaj w Obecności Pana. Skupiaj się tylko na Nim!
Pamiętaj, że jest to bardzo proste, co nie oznacza, że łatwe! W modlitwie wszyscy jesteśmy nowicjuszami!
Będą dni, że wstąpisz w modlitwę tak cicho i delikatnie, że drzwi szafy niespokojnego umysłu w ogóle się nie otworzą. Częściej przyjdzie ci cierpliwie czekać, aż motyle delikatnie osiądą…

Ps. Motyle są ci potrzebne.

John Chapman, angielski benedyktyn pisze, że droga modlitwy jest:

bardzo zwyczajna i stale będziesz się czuł na niej upokorzony, przede wszystkim z wrażenia, że twoja modlitwa jest do niczego. Ale nie rezygnuj z niej.

Tak, rozproszenia – motyle nas upokarzają. Bo jeżeli klękamy do modlitwy i pragniemy oddać naszemu Panu czas, to chcemy, aby był on czysty i wolny od rozproszeń. Motyle jednak są „nieśmiertelne”, a to sprawia w nas potworne upokorzenie.

Lecz co to znaczy, że rozproszenia nas upokarzają?
Upokarzają czyli upokarniają, upokarniają czyli stawiają w pokorze. W pokorze czyli w prawdzie. W prawdzie czyli blisko Pana Jezusa – wszak On sam powiedział o sobie, że jest Drogą, Prawdą i Życiem.
Motyle mówią nam jacy jesteśmy… wewnątrz mieszkają w nas grzeszne, ciemne, kruche i słabe gąsienice. Przeobrażają się w motyle i mówią nam prawdę o nas…

Z modlitwy nie rezygnuj! Ona jedna dobiera się do świata gąsienic.

Ojciec John o modlitwie pełnej motyli, choć językiem o wiele prostszym i piękniejszym pisał tak:

Modlitwa w sensie zjednoczenia z Bogiem jest czymś, co powoduje największe udręczenie. Musimy to robić dla Boga, lecz nie znajdziemy w tym, żadnej satysfakcji, czegoś w rodzaju poczucia „Jestem dobry na modlitwie”, „mam niezawodną metodę”. Takie przekonanie byłby zresztą katastrofalne, gdyż to, czego mamy się nauczyć, to nasza własna słabość, niemoc, bezwartościowość. Nie należy też oczekiwać „odczucia rzeczywistości” tego, co nadprzyrodzone. Nie powinniśmy pragnąć żadnej innej modlitwy, jak tyko takiej, jaką Bóg nam daje – a prawdopodobnie będzie ona pełna roztargnień i niezadowalająca pod każdym względem!

Jedyny sposób na modlitwę to modlitwa. A sposób na to, żeby modlić się dobrze, to dużo się modlić. Jeśli nie mamy na to czasu, to przynajmniej musimy modlić się regularnie. Im mniej się modlimy, tym gorzej nam to idzie.

Domine non est exaltatum cor meum, neque elati sunt oculi mei – Panie, moje serce nie jest wyniosłe i oczy moje nie patrzą z góry. (Ps. 131)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s