Zakochałem się…

dnia

Ostatnie niedzielne – warszawskie kazanie… do zobaczenia Warszawo…
Wpatrzony w miasto Edyty Stein…

XXIII Niedziela Zwykła – Rz 13,8-10

Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.

***
Zakochałem się… zakochałem się w Miłości! I zostałem dłużnikiem, zaciągnąłem dożywotni kredyt, kredyt na wieczność, który domaga się spłaty… stałem się winny Miłość… drugiemu… drugiemu Spotkanemu i Ukochanemu Ty.

Pierwszym Spotkanym jest Bóg.
Drugim – człowiek… konkretny, z imienia, po prostu Ty!

Jak patrzę na miłość… ? Czym ona dla mnie jest…? Jaka jest…?

1. Miłość jest wzajemna!

Karol Wojtyła w Miłość i Odpowiedzialność napisał, że: miłość nieodwzajemniona jest skazana na wymarcie.

Nie da się na trwale kochać, nie otrzymując Miłości od drugiego. Dawać nieustannie i nie otrzymywać można tylko na jakiś czas… Nie jesteśmy źródłem miłości sami dla siebie. Takim źródłem jest tylko Bóg.

Miłość jest zawsze wzajemna.  Jestem Ja i jest drugie, Spotkane i ukochane konkretne Ty.

Nie ma miłości abstrakcyjnej. Nie można kochać ludzkości, nie można kochać wszystkich.
Można kochać jedynie tych, których się Spotkało. Można kochać jedynie tego, którego imię się poznało.

Trzeba nam uwierzyć, że jesteśmy zdolni do Miłości… a jesteśmy… dlaczego… bo zostaliśmy stworzeni z miłości. Jesteśmy z niej utkani.

I trzeba nam uwierzyć, że możemy być kochani… za nic i bez przyczyny, bez pytania DLACZEGO?

Prawdziwa miłość nie potrafi udzielić odpowiedzi dlaczego kocham… po prostu kocham…

Św. Bernard to pięknie ujął: Miłość nie szuka racji ani zysku poza sobą. Jej zysk polega na istnieniu. Kocham, bo kocham. Kocham, aby kochać…

2. Miłość jest dobra!

Św. Paweł powie, że miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Jeżeli chociaż jest jedna osoba na świecie, która doznaje szkody, zła, bólu przeze mnie… to to co nazywam miłością, wcale nią nie jest.

Bo miłość nie wyrządza zła bliźniemu…
i jak doprecyzuje św. Paweł.

Miłość…

Nie cudzołoży… tzn. nie zdradza… a więc, jest wierna… bo skoro się otworzyłem się na Ciebie w relacji… skoro powiedziałem, skoro postawą mojego serca wyraziłem, że chcę Cię kochać… to potworną rzeczą jest zdradzić, uciec, zdezerterować, powiedzieć wycofuje się, bo mi już nie odpowiadasz, bo poziom zachwytu, zauroczenia nad Twoją atrakcyjności zewnętrzną czy wewnętrzną przeminął.

Skoro zdecydowałem się, że chcę kochać, to biorę odpowiedzialność, za drugie ukochane Ty… odpowiedzialność, aż do śmierci, aż na wieczność… odpowiedzialność, która mówi: złem jest zdradzić, uciec… odpowiedzialność za drugiego Ty, do końca… wierna… pomimo wszystko…

Miłość…

Nie zabija, nie zabija w człowieku, w drugim tego co dobre… tego co lepsze ma On w sobie, lepsze ode mnie… Bo jeżeli ode mnie On jest w czymś lepszy… to mam to chronić w nim, aby cały czas był w tym lepszy ode mnie… Miłość, nie odważy się w jakiejkolwiek formie targnąć na życie drugiego człowieka. Miłość szanuje życie drugiego człowieka… szanuje jego powołanie. Chroni życie…

Skoro zdecydowałem się, że chcę Cię kochać, to nie pozwolę na Twoją śmierć… przede wszystkim na śmierć duchową, a to znaczy, że zrobię wszystko aby Cię doprowadzić do nieba, do życia… do życia wiecznego.

Miłość…

Nie okrada… nie czerpie własnych korzyści i zysków z rzekomej miłości. A to znaczy, że prawdziwa miłość kocha za nic drugiego. Kocha ponieważ spotkałem Ciebie w moim życiu, zakochałem się w Tobie i zdecydowałem się kochać… nie za coś co masz w sobie… ale dlatego, że po prostu Cię spotkałem w moim życiu i nie mogę, już Cię nie kochać, bo bym okradł Ciebie… i okradłbym siebie z miłości, gdybym przestał kochać…

Skoro zdecydowałem się, że chcę Cię kochać… to nie tylko Cię nie będę okradał… ale również nie zostawię nic dla siebie. Ta miłość chce nieustannie obdarowywać drugie ukochane Ty, nawet jeśli samemu staje się życiowym bankrutem.

Miłość…

Nie pożąda… tzn. nie stawia żądań, nie domaga się roszczeń, do których prawa nie ma. Wyrządzić zło bliźniemu, to stanąć w postawie, że ja mam prawo do Ciebie, jesteś moją własnością i masz spełniać moje zachcianki.

Miłość, nie żąda… miłość prosi, miłość żebrze, skomle… ale nigdy sama nie wyciąga ręki po owoc, który jej nie dano. Miłość czeka, oczekuje, że drugie ukochane Ty napełni mnie sobą.

Skoro zdecydowałem się, że chcę Cię kochać… to nie zażądam od Ciebie rzeczy, których nie możesz mi dać, a na te którymi możesz mnie obdarować – poczekam.

3. Miłość jest trudna!

Łatwo się zakochać, trudno kochać. Bo zakochaniu pomagają emocje, uczucia, zauroczenie w atrakcyjności drugiego Ty, a miłość domaga się decyzji. Aktu woli.

Zgody i konsekwentnego ponawiania, odnawiania tej miłości przez konkretny wysiłek, przez Bycie.

Miłość, będzie nas kosztowała. Miłość czasami będzie domagała się walki o drugiego.
O tej walce, bardzo fundamentalnej mówi dziś Jezus w Ewangelii. Jest to walka o drugiego… walka o Niebo dla niego.

Czy ja walczę o Niebo dla tego kogo kocham?

Jedną z form tej walki jest upomnienie. Bodajże najtrudniejsza rzeczywistość, z którą przychodzi nam się zmierzyć w relacji z drugim.

Bo upomnienie często kojarzy nam się z wyrzuceniem nas z biegu relacji. Upomnieniem często się ranimy. Upomnienie często jest końcem relacji. Jesteśmy strasznie poranieni w tej sferze. Wolę nie upomnieć, niż stracić relacji z drugim ukochanym Ty.

A przecież ma być odwrotnie… upominam, bo właśnie nie chcę stracić tej relacji i chcę ją doprowadzić do Nieba.

Wobec upomnienia, zawsze muszę zadać sobie pytanie. Czy ja chcę go naprawdę kochać, czy ja drugie ukochane Ty kocham. Czy tylko chcę mieć rację, aby moje było na wierzchu.

Chodzi o fundamentalne nastawienie miłościUpomnieć mogę tylko tego kogo kocham… inaczej poranię jego i siebie…

Jeśli nie jesteś wstanie oddać za niego życia, nie masz prawa go upominać… tylko miłość daje Ci takie prawo….

Ten kto upomina chętnie, sam potrzebuje upomnienia. Niebezpieczni są ludzi, którzy chętni upominają, którzy lubią upominać.

I jeszcze jedna ważna sprawa, na którą zwrócił mi uwagę mój współbrat: Upomnienie musi boleć upominającego. Musisz przejść przez jakiś trud upominania. To nie może być łatwe, przyjemne.

Upomnienie musi boleć upominającego… bo to jest gwarantem, że kocham.

Miłość więc jest trudna. I trzeba o nią walczyć… Nie ma nic piękniejszego niż miłość… ale może to być kosztowne… ale czy chcesz oddać życie za miłość!

Zakochałem się w Miłości… i chciałbym umrzeć z Miłości… choć wiem, że od zakochania do śmierci z miłości daleka droga, przepaść mojej słabości… przepaść, której ostatecznie na imię Miłosierdzie Boże.

Nie bądźmy sobie nic winni poza wzajemną miłością…  Miłość nie szuka racji ani zysku poza sobą. Jej zysk polega na istnieniu. Kocham, bo kocham. Kocham, aby kochać…

Reklamy

Jeden Komentarz Dodaj własny

  1. MaJa pisze:

    I ja się zakochałam… W tej samej Miłości…Ona upomniała się o mnie…Przyszła do mojego życia przez człowieka…przyszła w jego słowach, i jasnych, żywych oczach- zobaczyłam w nich tę Miłość-piękną, czystą i promieniejącą, i…pokochałam…
    Jestem…kocham…i nigdy nie przestanę…Dlaczego…?”Aby kochać”, po prostu…
    Warszawa płacze ze smutku, Wrocław z radości, a ja
    „(…)przed kapłaństwem w proch padam,
    i przed kapłaństwem klękam”
    Pan mój i Bóg mój.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s