Twardziel w masce

dnia

XXXI Niedziela ZwykłaŁk 19,1-10

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.

***
Im większy twardziel, tym więcej ma masek.

Dlaczego zakładamy maski? Dlaczego skrywamy się? Dlaczego udajemy kogoś, kim nie jesteśmy? Może dlatego, że upatrujemy osobistą wartość w tym, jak inne osoby nas postrzegają? Jest przecież takie powiedzenie: „jak Cię widzą, tak Cię piszą”. Muszą więc inni mnie dobrze widzieć… wtedy będą dobrze pisać, mówić, wtedy będę miał wartość… Bzdura! Przecież moja wartość leży pod maską.

Jakie jest to nasze życie w maskach… ?

Codziennie, zaraz po przebudzeniu zakładamy na twarz jakąś maskę i ukrywamy przed światem i innymi ludźmi nasze prawdziwe oblicze. Robimy to, ponieważ tego oczekuje od nas społeczeństwo. Nasze pochodzenie i pozycja społeczna definiuje to, kim jesteśmy lub to, kim chcemy być i za kogo chcemy być postrzegani. Wśród znajomych jesteśmy tymi, za których nas uważają i robimy wszystko, aby dostosować się do grupy. Nie chcemy być outsiderami… (a przecież może to być strasznie twórcze). Zakładamy maski, bo skrywamy jakiś sekret, którego nie chcemy ujawnić, a jedyną możliwością jest udawanie kogoś innego. Oszukujemy ludzi po to, aby nasza tajemnica nie ujrzała światła dziennego. Nie chcemy pokazać swojej prawdziwej twarzy, aby nie pokazać kim naprawdę jesteśmy. Głęboko ukrywane rany, słabości i wady chcemy zostawić tylko dla siebie. Boimy się zbytnio przed ludźmi odsłonić i pokazać nagimi. Kieruje nami lęk przed tym, że ukazując siebie zostaniemy wyśmiani, skrzywdzeni i zranieni. A dzisiejsza kultura temu sprzyja. Masz być macho, masz być samowystarczalny, najmocniejszy… najpiękniejsza… naj… naj… naj. Boimy się braku akceptacji naszej osoby. Lękamy się tego, że gdy zbytnio się odsłonimy, możemy bezpowrotnie stracić bliskie nam osoby, bo nie zaakceptują naszych wad lub zwyczajnie nas nie zrozumieją.

W naszych maskach perfekcyjnie panujemy nad wszystkim. Udajemy pewność siebie i radość życia, żeby pokazać, że nikogo, ani niczego już nie potrzebujemy. Czujemy się bezpieczni. Im bardziej osoba się boi innych ludzi, odrzucenia i skrzywdzenia – tym bardziej pokazuje jaka jest silna. Pod maską zawsze kryje się strach. Strach przed pokazaniem prawdziwego ja. Im dłużej nosimy maskę, tym bardziej ona wrasta w Naszą twarz… tym trudniejsze będzie jej zerwanie… boleśniejsze…

Myślę, że na tym polega czyściec… na bolesnym zrywaniu naszych masek… Pan Bóg mówi: patrz Mateusz, ale egoista jesteś. Ależ nie Panie Boże, ja to z miłości do Ciebie robiłem. Nie, egoista jesteś… i zacznie mi zrywać moja maskę egoizmu… a to już cholernie boli…

Rainer Maria Rilke podzielił kiedyś ludzi na dwie grupy: tych, którzy noszą jedną twarz przez całe życie, aż do zdarcia i tych, którzy ciągle zmieniają oblicza, a koło czterdziestki orientują się, że nie mają już żadnego w zapasie.

To co bardziej przekonuje, od najpiękniejszych masek… to twarz… pomarszczona, słaba, powykręcana bólem, ale twarz… prawdziwa.

***
Spójrzmy na Zacheusza.

a3e3682fzacheusz_text

Zobaczmy, że dla Jezusa nie jest problemem, że Zacheusz jest celnikiem, ale że grzeszył… Wady, słabości, charakter i ułomności – dla Boga nie są problemem, nie trzeba ich skrywać pod maskami. Problemem jest grzech…

Jak Zacheusz grzeszył? Okradał swoich bliźnich. Jezus mówi o urzeczywistnieniu się zbawienia w Jego życiu, w momencie, gdy ten postanowił w czwórnasób wynagrodzić skrzywdzonych. Co to oznacza?  Według Prawa należało oddać skradzioną rzecz i dołożyć do niej dwadzieścia procent wartości. Złodziej przyłapany „na gorącym uczynku” musiał oddać podwójnie. Czterokrotną wartość musiał oddać ten, który kradł rzeczy podstawowe i nie okazywał żalu. Problemem jest grzech i brak żalu, czyli pycha.

Zacheusz z jednej strony dba o swoją reputację, a z drugiej nosi w sobie głębokie pragnienie zobaczenia Jezusa – to jest jego tęsknota.

Zacheusz siedzący na drzewie, czatuje w ukryciu… siedzi w takiej masce… Schował się tam, ponieważ bał się krytyki. Bał się, że go albo celnicy skrytykują – że jakimś tam Nauczycielem się interesuje… albo że go ludzie wyśmieją. Niby taki twardziel; okrada nas, a tu za Jezusem się ogląda i Zbawiciela potrzebuje. Jacy jesteśmy podobni do Zacheusza… obawiamy się krytyki innych ludzi. Obawiamy się krytyki naszych masek! A przecież tak je pielęgnujemy, przyozdabiamy, mają być doskonałe, piękne i sterylne… a jak ją czasem skrytykują, to od razu poprawiamy, albo zakładamy inną, aby się krytykantom przypodobać.

A co robi Jezus?

Stawia go na środek, przed wszystkimi… wyciąga go z tego drzewa. Przychodzi mi tu na myśl scena z Raju. Zacheusz poszedł w krzaki jak niegdyś Adam. Wstyd Adama wpędził go w krzaki… kazał mu założyć maskę.

A Jezus pokazuje mu drogę wyzwolenia. Idę do Ciebie Zacheuszu! Woła do niego, jak niegdyś Bóg wołał w Raju do Adama. Gdzie jesteś Adamie? Gdzie jesteś Zacheuszu? Wyjdź z ukrycia, wyjdź z tych krzaków. Zejdź z tego drzewa. Pokaż mi się. Zdejmij maskę i pokaż mi te swoje 1,5 m. (Zacheusz, był niskiego wzrostu.) Ale to mało dla Jezusa, który mówi: Idę Zacheuszu do Ciebie w gościnę… tzn. wszyscy wytkną mnie palcem, wszyscy powiedzą, że jadam z grzesznikami i żaden ze mnie mesjasz i nauczyciel… ale niech sobie mówią… ważniejszy jesteś dla mnie Ty, niż ludzka opinia. Jezus zgadza się na krytykę i obmowę.

***
Rodzi się jednak pytanie, jaka jest droga do zrzucenia masek… jak to uczynić… jak je zedrzeć…?

Po pierwsze musimy mieć świadomość, że sami nie damy radę. Co jest więc drogą do wyzwolenia…? Słowo Boże i Przyjaciel!

Przeglądanie się w Słowie Bożym jak w lustrze, bo Ono mam moc zdzierać z nas maski. Właśnie Żywe Słowo Boga, nieustannie stawia nas w Prawdzie o nas samych. Tylko Słowo Boże ma moc postawić nas w pewnej nagości… przezroczystości… Ma moc nas oczyścić. Wyzwolić. Obdarzyć życiem. Oczywiście, my za tym nie przepadamy… zdzieranie masek boli, a jak już ktoś przywykł do swoich masek, to od Słowa Bożego stroni. Słowo Boże ma moc zedrzeć nasze maski. „Tolle et lege” – św. Augustyn. „Bierz i czytaj”!

***
Przyjaźń również pomaga zrzucać maski.

W przestrzeni przyjaźni mogę wylać swoją duszę przyjacielowi, który przyjmie mnie bezwarunkowo… bez mojej maski… (choć mam świadomość, że pewne maski są reakcją przed zranieniem, bo przecież nie raz już ktoś mnie odrzucił, zranił. Ale czy modliłeś się o dobrego przyjaciela, który przyjmie Cię i pokocha bezwarunkowo?). A jeżeli masz takiego przyjaciela, który w twarz potrafi Ci powiedzieć o Twoich słabościach… twoich maskach… dziękuj Bogu za niego i nie tup wtedy nogami, nie obrażaj się. Sam Bóg przez niego przemawia. Prawdziwa przyjaźń rodzi się tam, gdzie jest gotowość na mówienie nie tylko rzeczy pięknych i przyjemnych ale również trudnych i bolesnych.

***
Maski zakładamy sami… ściągnąć może je jedynie Bóg i drugi człowiek!

Thomas Merton, tuż przed tragiczną swoją śmiercią mówił, że: Trzeba być wiernym sobie. Trzeba unikać dążenia za wszelką cenę do stania się takim, jakim chcą nas widzieć inni ludzie, bo to prowadzi do samotności i nieszczęścia.

A najlepiej wyraził to w jednej ze swoich książek mówiąc, że: Być świętym, to znaczy być sobą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s