Ad Orientem jak komnata małżeńska

Uważam, że to bardzo ważny krok, aby zapewnić, że podczas celebracji Mszy świętej to Bóg jest najważniejszy. Drodzy bracia, powinniśmy wsłuchiwać się w lament Boga, który przemawia do nas słowami proroka Jeremiasza: „do Mnie zaś obracają się plecami, a nie twarzą” (Jr, 2,27). Odwróćmy się znów twarzą do Boga! Powiedział w ostatnim czasie Kardynał Sarah – prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

***
Ad Orientem – zwróćmy się podczas liturgii w jednym kierunku. W kierunku Pana! Ad Orientem? Nie chcę pisać o teologicznej naturze tego kierunku, ani też o moralnej słuszności takiego zwrotu. Nie będę dowodził historycznej pewności ani liturgicznej zgodności, ponieważ to wszystko już jest znane. Polemika nie ma sensu. Fakty przemawiają same za siebie, a autorytety godne cytowania już się na ten temat wypowiedziały (Polecam poczytać Benedykta XVI – Jego: „Duch Liturgii”, tak na dobry początek).
Chciałbym raczej podzielić się doświadczeniem mojego osobistego Ad Orientem lub też jego brakiem. Dzielę się z perspektywy młodego kapłana, jak i z perspektywy człowieka, który już w dzieciństwie zachwycił się Liturgią Kościoła. Młodzieńca, któremu mówiono 15, 10, 5 lat temu: Zobaczysz, minie ci… Pożyjemy zobaczymy… takie fanaberie mijają z wiekiem… jak przyjdzie co do czego, to będziesz robił i myślał jak wszyscy…
Niestety, nie minęło… wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej się utwierdziłem w tym, co przez długie lata odkrywałem. Kapłaństwo przy Pańskim Ołtarzu wprowadziło mnie w Tajemnicę, jak również ukazało mi i potwierdziło to, co przeczuwałem.

***
Jest taki moment w życiu małżonków, który jest owiany absolutną Tajemnicą. Moment całkowitej intymności. Całkowitego zespolenia. Jedność, która jest zarezerwowana li i jedynie dla nich. Moment, który należy tylko do nich. Myślę, że żadne małżeństwo nie pozwoliłoby nikomu przebywać w swojej małżeńskiej komnacie, podczas ich największej bliskości. Żadne małżeństwo nie chciałoby, aby jakiekolwiek oczy były w tym momencie skierowane na nich. Żadne z nich, nie pozwoliłoby na odarcie z Tajemnicy tego, co należy tylko do nich.
Myślę sobie o moich przyjaciołach. Wspaniałych małżonkach. Jest między nami niesamowita więź… znamy się bardzo dobrze. Możemy porozmawiać o bardzo wielu rzeczach. Dzielimy się również wieloma bardzo głębokimi rzeczywistościami dla nas. Taka jest przyjaźń. Ale przecież przyjaźń, jak i drugi człowiek, posiada swoją Tajemnicę. Nie wyobrażam sobie, żebym miał zapytać o ich współżycie małżeńskie. Nie ma mowy, aby moje oczy tam się znalazły. Myślę, że każdy już czuje w sobie to ewentualne zażenowanie, gdyby miał jednak zacząć się dopytywać o Tajemnice małżonków. I to nie jest tylko kwestia, że nie wypada. To jest profanacja małżeńskiego Sacrum!

Jest taka intymność, jest taka Tajemnica, od której wara!

sancta-missa-76

***
Ja, brat mateusz Maria od Krzyża, karmelita bosy i prezbiter Kościoła Rzymsko-Katolickiego, również mam swoje Tajemnice! Ja także mam prawo do własnej intymności. Prawo do szczególnych momentów, do bycia sam na sam z moim Panem! Prawo, z którego jestem nieustannie obdzierany. Obdzierany z intymności i Tajemnicy Najświętszej Ofiary Mszy Świętej.
Kiedy staję do Ołtarza, staję wobec Boga samego, staję w imieniu Kościoła. I pomimo, że w tym momencie staje się Alter Christus, sługą Kościoła, to jednak moje osobowe ja, nadal pozostaje. Nie znikam, nie rozpływam się, nikt nie wyłącza mojej jaźni i serca. Przecież ja również jestem członkiem Kościoła. Nie jestem kukiełką Pana Boga. Robotem do „robienia” Mszy. Ja również, osobiście staję przed Bogiem w największych Misteriach jakie ten świat widział.
Staję wobec wielkiej Tajemnicy i w najbardziej dla mnie intymnych momentach… ludzie gapią się na moją twarz! Żaden z wiernych w kościele, nie odczuwa takiego dyskomfortu co ja. Nawet nie mam Krzyża przed sobą, za którym mógłbym się schować. Krzyża, który mnie przysłoni.

Mała dygresja. Ktoś z was powie: to jest brata problem, widocznie jest brat wielce nieśmiały. Wcale nie. Kiedy przychodzi moment homilii, jestem w całkowitym kontakcie z wiernymi. Na poziomie głosu, słuchu, wzroku, mowy ciała. Ambona jest dla mnie przestrzenią, w której czuje się całkowicie swobodny. Doświadczam lekkości mówienia i nigdy nie byłem stremowany. Chwila kazania, to jedyny moment podczas całej Mszy Świętej, kiedy patrzę na ludzi. Inaczej nie potrafię.

***
Chciałbym, aby Ad Orientem było moją małżeńską komnatą. Chciałbym stawać przed Panem, twarzą w Twarz i nie doświadczać tego zawstydzenia, które towarzyszy mi w najważniejszym momencie mojego życia, jakim jest Konsekracja. Chciałbym jako kapłan, mieć również swój intymny moment spotkania. Chciałbym mieć swoją Tajemnicę życia, o którą nikt nie będzie pytał, na którą nikt nie będzie patrzył. Chciałbym móc wylać łzę przed moim Bogiem i nie zastanawiać się, czy ktoś to widzi czy nie. Chciałbym się modlić bez myślenia o tym, że ktoś na mnie teraz patrzy i mnie podgląda. Chciałbym podnosić wzrok do Boga Mojego Wszechmogącego i widzieć Krzyż, a nie organistkę. Chciałbym, aby moja twarz nie była wystawiona na widok publiczny podczas całej Mszy Świętej. Chciałbym, aby nikt nie patrzył mi na ręce, czy czasem dobrze „robię” Mszę Świętą (czyż mężczyzn to nie upokarza, kiedy patrzy się im na ręce, podczas ich fachu?). Myślę, że sami wierni, jak i księża (chociaż pewnie wśród nich; jedni sobie tego nie uświadamiają, innym zaś podskórnie dobrze jest być gwiazdką na scenie) są już zmęczeni nudnym klerocentryzmem, który dopadł celebrację Mszy Świętej. Kard. Sarah twierdzi, że kapłani, którzy odprawiając Eucharystię, są zwróceni w tym samym kierunku co wierni, zachowują się inaczej. Mówi: „Mniejsza jest wówczas pokusa, by zachowywać się jak na spektaklu, jak aktor”.

299146

***
Wraz z Ad Orientem przychodzi również cisza. Cisza, która jest pełnią Słowa, jak powiedział pewien anonimowy Kartuz. Natomiast Kard. Sarah pięknie to wyraził mówiąc, że: do liturgii musi zostać przywrócona cisza, która jest „dźwiękowym welonem” osłaniającym Tajemnice. Czyż rzeczywistość ciszy – tego dźwiękowego welonu, osłaniającego Tajemnicę – nie oddaje głębokiego Sacrum dokonującego się w przestrzeni Ad Orientem, jak i w przestrzeni małżeńskiej komnaty? Cisza chroni Sacrum. Chroni Tajemnicę. Otula sobą kruchą intymność. Zadbajmy więc o tę ciszę i uszanujmy Tajemnicę. Przeżywajmy dogłębnie naszą duchową intymność. Nie obdzierajmy Tajemnicy, która została złożona w  kapłańskie dłonie.

Chciałbym mieć trochę tej intymności. Chciałbym mieć swoją komnatę. Chciałbym, aby nic i nikt mnie nie rozpraszał podczas składania Najświętszej Ofiary. Chciałbym trochę kapłańskiej samotności przy Ołtarzu. Chciałbym zachować twarz dla mojego Boga!

70mass

Reklamy

7 Komentarzy Dodaj własny

  1. Katarzyna pisze:

    Tak. Tajemnica. Wielu ludzi mi mówi, że muszą widzieć wszystko co robi kapłan, że muszą wszystko rozumieć. Kiedy dopytuję, czy naprawdę są pewni, że rozumieją wszystko co dzieje się na Ołtarzu, milczą zakłopotani. Dziękuję za piękne, szczere świadectwo 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Mam nadzieję ojcze,że doczekamy tej chwili i cały Kościół znowu będzie wielbił Pana w tym intymnym akcie nie musząc się przy tym rumienić, jednocześnie mając czas i sacrum silentium na Adorację i uwielbienie Boga. A.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Rok pisze:

    kapłan może i ma większą intymność ake wierni? Widzą tyko jegi plecy…. a odorawia mszę dla siebie czy dla nich?

    Polubione przez 1 osoba

  4. Asia pisze:

    Nieporozumienie. Eucharystia jest sakramentem. Ma wymiar zarówno komunijny jak i komunikacyjny. Jest sakramentem „wymyślonym” przez Boga dla człowieka. Eucharystia ma być moją komunią z Bogiem we wspólnocie Kościoła. To nie jest wpuszczanie kogoś obcego do sypialni.
    Żaden szafarz nie może rościć sobie prawa do zawładnięcia sakramentem w imię swojej potrzeby. Nie po to dostaje sakrament święceń. Jako uczestnik sakramentu mogę domagać się bycia jego podmiotem a nie tylko biernym uczestnikiem i obserwatorem.
    Każdy ma prawo do samotności i intymności wobec Boga. Ale nie kapłan i nie w czasie najważniejszych momentów Eucharystii. Wtedy jest czas „służby”, do której jest powołany.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Tak samo można by powiedzieć o sakramencie pokuty – no, ale chyba nikt nie chce, żeby każdy słyszał jego spowiedź 😀

      A na serio – Eucharystia jest pewnym intymnym momentem (zwłaszcza Modlitwa Eucharystyczna – nie bez powodu odmawiano ją po cichu, zresztą w Kościołach wschodnich na czas anafory kapłan się całkiem „ukrywa” i nic nie widać).
      W jakiejś starej książeczce widziałem fajne graficzne rozgraniczenie Liturgii Słowa i Liturgii Eucharystycznej – w pierwszej ukazano księdza odwróconego do ludzi z podpisem „Bóg mówi do ludzi”, zaś w drugiej odwróconego do ołtarza z podpisem „Ludzie mówią do Boga”.
      I tak w istocie jest – jak kapłan zwraca się w imieniu Boga (albo gdy prosi o modlitwę, by Pan przyjął tę ofiarę, którą ma złożyć – czyli w skrócie „czas służby”), to wtedy się odwraca – właśnie dlatego najlepiej, gdy osobiście udziela Komunii, a nie wyręcza się świeckimi. Jak mówi w imieniu ludu do Boga, niejako zbierając ich modlitwy, to odwraca się do krzyża na ołtarzu. To jest piękna symbolika działania w osobie Chrystusa, który jest Pośrednikiem między Bogiem a ludźmi – nie ma tu przypadku.
      I nie musimy tu koniecznie widzieć twarzy kapłana (zresztą to często i dla niego jest problemem – albo jest zakłopotany, jak o. Mateusz, albo po prostu z nudów patrzy, kto jest w kościele). Ba, nawet samych Postaci nie musimy widzieć (bo i tak raczej na nie nie spoglądamy, bo po pierwsze – Ciało Pańskie jest na niewidocznej i tak patenie, po drugie – nawet jak próbujemy na kielich z Krwią patrzeć, to i tak wzrok kieruje się na kapłana).

      Polubienie

  5. Anna pisze:

    Nigdy jakoś nie przyglądałam się twarzy kapłana w momencie konsekracji. Skupiałam się na duchowym wydarzeniui i duchowym aspekcie chwii. Niejednokrotnie później przemykała mi myśl:kiedy kapłam przełamuje tę hostię? Konsekruje całą a potem jest przełama na pół. Modlę się a nie przyglądam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s