karmelitański Hiob

W sumie… to chyba mamy problem z Hiobem. Z jednej strony jest nam niesamowicie bliski przez to, że doświadcza cierpienia, zupełnie tak jak my. A z drugiej strony, w swojej osobistej postawie jest całkowicie inni. Nie przypisuje Bogu tego wszystkiego, co się wydarza w jego życiu. Nie mówi, że zło i cierpienie pochodzą od Niego. Nie grzeszy, nie odwraca się od Boga.

Hiob swojemu Bogu wierzy wbrew wszystkiemu co się wydarza. Wierzy nie za coś, lecz ze względu na Boga samego! A więc, istnieje religijność bezinteresowna! Istnieje bezinteresowna Miłość! Hiob jest człowiekiem adoracji. Czci Boga nie słowami ale całym swoim życiem.

Hiob jest kimś, kto w najpiękniejszy sposób zapowiada, a zarazem komentuje zbawczą Mękę Jezusa Chrystusa. Mianowicie: Po cierpieniu Jezusa Chrystusa na Krzyżu, argument z cierpienia przeciwko Bogu, przestaje mieć rację bytu. Dlaczego? Dlatego, że Chrystus stał się cierpieniem. Dlatego, że Bóg również cierpiał. Niewinnie, tak jak Hiob. Cierpienie niewinnych stało się udziałem samego Boga.

Dlaczego więc spotyka Hioba cierpienie…?

Na pewno nie dlatego, że dopuścił się nieprawości… przecież był Sprawiedliwy i Niewinny… Również nie cierpi dlatego, że Bóg go zdradził, bądź go wykorzystuje lub traktuje jak wroga. Hiob cierpi, ponieważ cierpienie niewinnego wskazuje, że logika Boga jest radykalnie różna od logiki człowieka. Logika, która do końca pozostanie dla nas Tajemnicą – któż zdoła odgadnąć myśli Pana?

Jest takie cierpienie, które miażdży człowieka od środka. Cierpienie, które paradoksalnie jest tajemniczym dziełem Boga w nas. Jest drogą… drogą – jak powie księga Hioba – której człowiek jest nieświadomy… gdyż Bóg sam ją przed nim zamyka. Jest takie cierpienie, w którym człowiek za Hiobem woła: Niech przepadnie dzień mego urodzenia… Zadaje pytanie: Po co się w ogóle urodziłem?! Komu potrzebne jest moje cierpienie?! Dokąd zmierza moje życie…?

Ktoś kto nie wszedł w to cierpienie, nigdy nie będzie wiedział czym ono jest… Jednak, kiedy już w nie wejdzie, nie będzie wiedział jak z niego wyjść, nie będzie wiedział jak przez nie przejść, nie będzie wiedział kim tak naprawdę jest!

Oczywiście, w tym cierpieniu jest miejsce na lament. Na wylewanie łez przed Bogiem… Hiob to czynił. Chrystus to czynił w Getsemani… skomlał na Krzyżu… Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił…  My również możemy to czynić…

Ale w tym cierpieniu, w tej nocy udręki… w tym paradoksie ludzkiego losu…  powinna być w nas postawa, którą pokazał nam Hiob… postawa, która mnie osobiście powala!

Przez pryzmat tego jednego zdania, powinna być czytana cała Księga Hioba:

Choćbyś mnie zabił Wszechmocny – Ufam! (Hi 13,15)
Natomiast Baranek na Krzyżu wykrzyczał swoje: W ręce Twoje powierzam ducha mojego!

Postawa Hioba przypomina mi o moim współbracie zakonnym. Francuskim karmelicie bosym, prostym bracie konwersie, szewcu i kucharzu. Brat Wawrzyniec od Zmartwychwstania. Żył w XVII wieku. Mistrz życia zwyczajnego, prostego, nieustannie zanurzonego w Bożej Obecności.

Kiedy Brat Wawrzyniec przeżywał swoją dramatyczną i pełną bólu oraz duchowego cierpienia noc ciemną, nosił w sobie przeświadczenie o tym, że został już tu na ziemi potępiony. Że po śmierci nie będzie żadnego sądu lecz piekło, które zostało dla Niego przygotowane.

Wytrzymać ciszę… XIV stacji Soboty

Przeor brata Wawrzyńca, kiedy przypadkiem dowiedział się o Jego doświadczeniach, wezwał go na rozmowę, pytając się go: Bracie, kiedy przeżywałeś te wszystkie straszne cierpienia, przez cały ten czas nieustannie się modliłeś. Ty zawsze modliłeś się więcej niż my. Zawsze byłeś wierny modlitwie. Powiedz mi, jak mogłeś się modlić nosząc w sobie przeświadczenie, że i tak będziesz potępiony.

Brat Wawrzyniec z pełną prostotą odpowiedział przeorowi: A jakie to ma znaczenie, czy będę potępiony czy zbawiony? Bóg jest godzien chwały, Bóg jest godzien naszej modlitwy.

A dla wszystkich Hiobów idący drogą, której nie są świadomi. Modlitwa – wiersz, bł. Kard. J.H. Newman’a:

Prowadź Światło łagodne
Pośród otaczającej ciemności,
Ty mnie prowadź!
Noc jest ciemna,
a ja jestem daleko od domu,

Ty mnie prowadź,
Strzeż moich kroków!

Nie proszę, bym widział!
aż po horyzont;
jeden krok
mi wystarczy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s