mam marzenie…

Zachwyciłem się już dawno marzeniem Piotra Żyłki, którego notabene „śledzę” już od dłuższego czasu. Jego marzenie wpisuje się całkowicie w pontyfikat papieża Franciszka. A o czym marzy papież Franciszek? Można ten pontyfikat streścić w dwóch słowach: Jedność i Miłosierdzie. Papież pragnie Jedności między chrześcijanami! Dał temu wyraz choćby podczas swojej ostatniej wizyty w Armenii. Mówił parę dni temu:

Wśród wielkich Ojców, chciałbym odnieść się do świętego katolikosa Nersesa IV Sznorhali. Żywił on niezwykłą miłość do swego ludu i jego tradycji, a jednocześnie był otwarty na inne Kościoły, niestrudzony w poszukiwaniu jedności, pragnąc zrealizować wolę Chrystusa: aby wierzący „stanowili jedno” (J 17,21). Jedność nie jest bowiem korzyścią strategiczną, której trzeba poszukiwać dla wzajemnego interesu, ale tym o co prosi nas Jezus i czego wypełnienie zależy od nas z dobrą wolą i ze wszystkich sił, aby wypełnić naszą misję: konsekwentnie dać światu Ewangelię. Aby osiągnąć niezbędną jedność nie wystarcza, według świętego Nersesa, dobra wola kogoś w Kościele: konieczna jest modlitwa wszystkich. To wspaniale że zgromadziliśmy się tutaj na modlitwie jedni za drugich, jedni z drugimi. Przybyłem dziś wieczór przede wszystkim, by prosić was o dar modlitwy… Kontynuujmy naszą drogę z determinacją, czy raczej biegnijmy ku pełnej komunii między nami!

Natomiast w swojej homilii na inaugurację pontyfikatu Papież Franciszek wydał swój pierwszy okrzyk Miłosierdzia:

przyjąć z miłością i czułością całą ludzkość, zwłaszcza najuboższych, najsłabszych, najmniejszych, tych, których św. Mateusz opisuje w sądzie ostatecznym z miłości: głodnych, spragnionych, przybyszów, nagich, chorych, w więzieniu.

Od początku pontyfikatu nic się nie zmieniło w tej kwestii. Papież nieustannie domaga się Miłosierdzia! Ogłosił Rok Święty. Czyni gesty. Daje słowo. Wytrwale pracuje na rzecz najmniejszych. Również pokornie przeprasza, jak to ostatnio uczynił:

Każdy z was, uchodźców, kto puka do naszych drzwi ma oblicze Boga. Wasze doświadczenie bólu i nadziei przypomina nam o tym, że wszyscy jesteśmy cudzoziemcami i pielgrzymami na tej ziemi, przyjętymi przez kogoś z wielkodusznością i bez żadnych zasług. Ten, kto tak jak wy uciekł ze swojej ziemi z powodu ucisku, wojny, natury zniekształconej przez zanieczyszczenia i pustynnienie czy niesprawiedliwego rozdziału zasobów planety, jest bratem, z którym trzeba dzielić się chlebem, domem, życiem. Tyleż razy nie przyjęliśmy was. Wybaczcie zamknięcie i obojętność naszych społeczeństw, które obawiają się zmiany życia i mentalności, jakiej wymaga wasza obecność. Traktowani jak ciężar, problem, koszt, jesteście tymczasem darem!

Radują również głosy naszych Pasterzy, którzy zaczynają być coraz bardziej uważni na Słowo Biskupa Rzymu do Kościoła. Podczas ostatniego Święta Ubogich metropolita warszawski, ks. kard. Kazimierz Nycz przypomniał, że na ostatnim zebraniu Konferencji Episkopatu Polski biskupi byli zgodni, że musimy podejmować czyny, wypływające z Ewangelii, ze słów Pana Jezusa z Ewangelii św. Mateusza. Ksiądz Kardynał zaznacza:

Jesteśmy tu, by obudzić naszą wrażliwość na potrzeby ludzi, którzy są wśród nas, ale też tych, którzy są u naszych bram.

Ks. Kardynał Kazimierz Nycz podkreślił również, że:

Za parę tygodni przyjedzie on [Papież Franciszek] do Polski i upomni się o bezdomnych i uchodźców.

Sic! Za parę tygodni papież przyjedzie do Polski na Światowe Dni Młodzieży. Przyjedzie na Światowe – nie polskie – Dni Młodzieży. Czy zrealizuje marzenie Piotra Żyłki i wielu innych? Czy pociągnie raz jeszcze nas swoim przykładem? Pociągnie do Jedności? Zasieje w nas ziarno Miłosierdzia? Rozbije stereotypy? Włoży kij w mrowisko? Szarpnie nami duchowo?  Z wielką nadzieją patrzę i wyczekuję gestów oraz słów Papieża…. niech Duch Święty wstrząśnie nami duchowo przez osobę Franciszka!

Na koniec marzenie Piotra Żyłki, do którego się również odwołuję:

Papież potrafi zaskakiwać. Pokazał to już nie raz. Zbliżają się Światowe Dni Młodzieży. A gdyby tak Franciszek zrobił coś, co wstrząsnęłoby całą Polską?

Lipiec 2016. Tłumy ludzi – w tym mnóstwo oficjeli i władz państwowych – oczekują na lotnisku na Franciszka. Samolot ląduje. Ludzie skandują: „Niech żyje papież! Niech żyje papież! Witaj w Polsce! Witaj w Polsce! Kochamy Ciebie! Kochamy Ciebie!”. Otwierają się drzwi, ale zamiast postaci w białych szatach po samolotowych schodach schodzą nikomu nieznani ludzie. Pierwszy, drugi, trzeci, następny. Bardzo ich dużo. Mężczyźni, kobiety i dzieci. Gdzieś między nimi jałmużnik papieski abp Konrad Krajewski. Uśmiechnięty, spokojny, macha do zebranych. Na samym końcu w drzwiach pojawia się papież. Dopiero po chwili do wszystkich dociera, co się dzieje. Franciszek najzwyczajniej w świecie przywiózł ze sobą na Światowe Dni Młodzieży uchodźców.

Niemożliwe? Mało realne? Nic bardziej mylnego. Przecież całkiem niedawno, wracając z Lesbos, papież pokazał, że jest zdolny do takich rzeczy. Zaprosił na pokład i zabrał ze sobą do Watykanu 12 muzułmańskich uchodźców.

Ktoś powie, że to by było wbrew wolności. Bo przecież uchodźcy wcale nie chcą przyjeżdżać do Polski. Bo tu nie czeka na nich raj. Słabo u nas. Nie jesteśmy bogatym społeczeństwem.

Spróbujmy jednak puścić wodze fantazji. Albo jak ktoś woli – pomyślmy przez chwilę logicznie. Światowe Dni Młodzieży to naprawdę piękne wydarzenie. Każdy chciałby na nie przyjechać, brać w nim udział. A przecież gdyby uchodźcy, nawet tacy, którzy niekoniecznie chcieliby trafić do naszego kraju, na miejscu doświadczyliby znanej na całym świecie polskiej gościnności… Jestem przekonany – i mówię to bez żadnej złośliwości – że po kilku takich dniach ich obawy i wątpliwości zostałyby przez nas rozwiane i z wielką radością zostaliby w Polsce.

Na pewno byśmy im pomogli. Nawet jeśli większość z nas nie wie, jak się do tego zabrać. Mamy przecież ekspertów od pomagania. Siostra Małgorzata Chmielewska, Janka Ochojska, Szymon Hołownia. Miałby kto nam pokazać, od czego zacząć.

Nie wiem, czy taki scenariusz jest możliwy, ale bardzo bym się z jego realizacji cieszył. W Watykanie działa prężnie wspomniany już jałmużnik papieski abp Konrad Krajewski. To on jest człowiekiem Franciszka od misji specjalnych dotyczących potrzebujących. Kto wie, może jemu też już chodzi po głowie taki albo podobny pomysł?

Tak, mam marzenie. Chciałbym, żeby Światowe Dni Młodzieży wstrząsnęły nami duchowo. Chciałbym, żeby obudziły w nas to, co najlepsze. I żeby hasło tego wydarzenia pozytywnie nas przeorało. Żebyśmy wszyscy zaczęli wcielać je w życie. Żeby te słowa nie były pustym hasłem.

„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7).

 

Reklamy

Jeden Komentarz Dodaj własny

  1. Monika C. pisze:

    🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s