zawsze jest jakieś ale

dnia

XIII Niedziela Zwykła – Łk 9,51-62

Gdy dopełnił się czas Jego wzięcia [z tego świata], postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich? Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka. A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz! Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć. Do innego rzekł: Pójdź za Mną! Ten zaś odpowiedział: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca! Odparł mu: Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże! Jeszcze inny rzekł: Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu! Jezus mu odpowiedział: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego.

***
Być w drodze, to nieustannie porzucać i rezygnować z tego wszystkiego, co nas odciąga od chwili obecnej.
Zostawić przeszłość w świętym spokoju. Ona już do nas nie należy.
Przyszłością się nie mamić, jej w ogóle jeszcze nie ma.
Trzymać umysł w nieustannym tu i teraz.

***
Mówi o tym, pewna buddyjska opowieść Zen – Błotnista droga

Pewnego razu Tanzan i Ekido podróżowali błotnistą drogą. Wciąż padał rzęsisty deszcz. Za zakrętem spotkali piękną dziewczynę w jedwabnym kimonie przepasanym szarfą, która nie mogła przejść na drugą stronę drogi.
– Chodź, dziewczyno – powiedział bez wahania Tanzan, biorąc ją na ramiona i przenosząc przez błoto.
Ekido nic nie mówił aż do późnego wieczora, kiedy to dotarli do świątyni. Wówczas nie potrafił się już dłużej powstrzymywać.
– My mnisi nie powinniśmy zbliżać się do kobiet – powiedział do Tanzana. – Zwłaszcza młodych i pięknych. To niebezpieczne. Dlaczego to zrobiłeś?
– Zostawiłem dziewczynę na skraju błotnistej drogi – odparł Tanzan. – Ty najwyraźniej nadal ją niesiesz.

***
Jezus spotyka trzech śmiałków gotowych ruszyć z Nim w drogę… Pójdą z Nim… ale… ?

Pierwszy mówi: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz!

Mówi: pójdę; a jednak stoi i nie idzie…
dlaczego?
Jezus daje odpowiedź: chodzi tu o lisy i nory… Oznaczają one potrzeby materialne.
Jezus kiedyś posłał poselstwo Herodowi zaczynając: Idźcie i powiedzcie temu lisowi…
Lisem jest Herod, pałac jego norą.
Nora – gniazdo są symbolami zabezpieczenia życiowego. Komfortu i dobrobytu.

Zaspokojenie pierwotnych potrzeb – tego właśnie często oczekujemy od Jezusa.
Oczekujemy dobrobytu, oczekujemy tego wszystkiego co mieliśmy w naszym „bogatym” domu.
A Jezus tego nie ma!!! (może dlatego łatwiej ludziom prostym i ubogim iść za Jezusem?)
Jezus mówi nam, że wszystkich swoich potrzeb przy Nim nie zaspokoimy. Nie łudź się!
Jezus zaprasza do pójścia za Nim, w nieznane… niepewne… mgliste… ciemne…
I nawet jeśli wielu rzeczy będzie nam po ludzku brakowało, On zatroszczy się o wszystko co konieczne.
Zgoda na ubóstwo… zgoda na niewiedzę… inaczej będziemy stać w miejscu.

***
Drugi mówi: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca!

Pogrzebać ojca to kulturowa powinność.
Grzebanie umarłych stanowiło jeden z najważniejszych uczynków miłosierdzia w judaizmie (ważniejszy od jałmużny!!! – por. biblijną postać Tobiasza), ponieważ Żydzi uważali, że zmartwychwstanie tylko ten człowiek, którego kości będą złożone w jednym miejscu (u Żydów i Arabów pogrzeb następuje w ten sam dzień, co śmierć, lub wczesnym rankiem dnia następnego, aby żadna kość się nie zgubiła). Brak pogrzebu był uważany u Żydów za najgorszą karę (por. Mt 18,6).

Jezus prowokacyjnie zabrania pewnemu człowiekowi pogrzebania własnego ojca, aby mu uzmysłowić, że absolutnie nic nie może być stawiane ponad wartość królestwa Bożego. A ojciec to symbol społecznych reguł.  Ojciec uczy: „Co wypada, a czego nam nie wypada”. Jednak  są to martwe ramy.

Wyjdź z nich! Nie możemy żyć dla sztywnej drogi.
Posłusznymi mamy być tylko Bogu…
Jezus pokazuje, że ten drugi człowiek nosi w sobie relacyjność umarłych. Posiada relację umarłego z umarłym.
A Ty masz być Wolny! W drugi czytaniu słyszymy: Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli. Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności.
Mamy wybierać wolność!
Martwa relacja to relacja między panem a niewolnikiem.
Jezus natomiast to Miłość i Wolność, a nie sztywne reguły.

***
Trzeci natomiast odpowiada: Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu!

Dom – czyli moja historia, przeszłość, przywiązania, oczekiwania, plany, zranienia, tożsamość. Nie mogę nieustannie żegnać się z moją przeszłością.
Nie mogę się w nieskończoność rozczulać nad tym co było. Nawet jeśli było to trudne i dramatyczne. Tak nie można! Inaczej to mnie zniszczy.
Inaczej to przeszłość znowu zacznie mnie kształtować, określać. Trzeba nam opłakać własną przeszłość. Opłakać wszelkie rozdarcia. Przeżyć żałobę, a potem wstać, otrzeć łzy i iść…
Mamy patrzeć na Jezusa – On Cię teraz zacznie kształtować. W drodze…

***
Zaproszeni do Wolności…
od zabezpieczeń…  (spódnicy mamusi)
od sztywnych reguł… (bycia grzecznym chłopcem)
od fałszywego ja… (domowego przedszkola)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s