modlę się, więc jestem

Nauczycielu, gdzie mieszkasz?  Chodź i zobacz! – modlitwa w pismach świętych Karmelu


DEFINICJA MODLITWY

Teresa od Jezusa : Ż 8, 5 (KKK 2709) →  Modlitwa, bowiem wewnętrzna jest to, zdaniem moim, poufne i przyjacielskie z Bogiem obcowanie i wylewna, po wiele razy powtarzana rozmowa z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje.

Teresa od Dzieciątka Jezus: Dzieje duszy, Rozdział XI (KKK 2558) → Dla mnie modlitwa jest wzniesieniem serca, prostym wejrzeniem ku niebu, okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu jak i w radości; na koniec jest to coś wielkiego, nadprzyrodzonego, co rozszerza mą duszę i jednoczy mnie z Jezusem.

WSKAZANIA:

TYLKO JEZUS

• DGK 1,13,3 → …trzeba mieć ciągłe pragnienie naśladowania we wszystkim Chrystusa, starając się upodobnić życie swoje do Jego życia, nad którym często trzeba rozmyślać, by je umieć naśladować i zachowywać się we wszystkich okolicznościach tak, jak On by się zachowywał.

• DGK 1,13,4 → …by tym lepiej osiągnąć zamierzenie pierwsze, należy odrzucić wszelkie upodobania, które nasuwają się zmysłom, o ile nie zmierzają wprost do czci i chwały Bożej

OPRZEĆ SIĘ NA CZŁOWIECZEŃSTWIE JEZUSA

• Ż 22,5 → …w takim uchylaniu się od świętego Człowieczeństwa Chrystusowego jest pewien maleńki brak pokory, choć tak głęboko zaczajony i ukryty, że trudno go spostrzec.

• Ż 22,8 → …jak już objaśniłam, jest pewien brak pokory, że dusza chce się wznieść wysoko wpierw niż Pan ją sam podniesie. Nie chce poprzestać na rozmyślaniu o rzeczy tak drogiej, jaką jest święte Człowieczeństwo i chce być Marią [czyli wysoce kontemplacyjną], choć jeszcze nie pracowała z Martą [tj. nie rozmyślała].

• Ż 22, 11 → …to zrozumiałam i to wiem, że cała ta budowa modlitwy wewnętrznej wspiera się na pokorze i że im głębiej dusza uniży się na modlitwie, tym wyżej Bóg ją podnosi.

• Ż 22, 6 → Jasno to widzę i później jeszcze tego doświadczyłam, że nie inaczej służba nasza może podobać się Bogu i nie inaczej Bóg postanowił użyczać nam wielkich łask, jak tylko przez ręce tego najświętszego Człowieczeństwa, w którym jak sam to oznajmia w boskiej łaskawości swojej, dobrze sobie upodobał.

• Ż 22, 7 → Od czasu, jak zrozumiałam tę prawdę, pilnie rozważałam życie wielu Świętych, a żaden z nich nie szedł inną drogą. Tak św. Franciszek, noszący na sobie znaki pięciu ran Chrystusowych. Tak św. Antoni, rozmiłowany w Dzieciątku Jezus. Tak św. Bernard, lubujący się w rozważaniu świętego Człowieczeństwa. Tak św. Katarzyna ze Sieny… i wielu innych…

• Ż 22, 8 → Byłoby to, że użyję pospolitego wyrażenia, zawieszeniem duszy w powietrzu, bo nie miałaby wówczas na czym się oprzeć, jakkolwiek by jej się zdawało, że jest wysoko uduchowioną i pełną Boga. Niezmiernie wiele na tym zależy, byśmy póki żyjemy w tym ludzkim ciele, mieli przed oczyma Chrystusa Pana w Jego ludzkiej postaci.

• Ż 22, 10 → …wiedzmy, że nie jesteśmy aniołami, mamy ciało. Chcieć zrobić z siebie anioła, póki się jest na tej ziemi – zwłaszcza, kto tak głęboko ugrzązł, jak ja – jest to szaleństwo. W zwyczajnym porządku rzeczy myśl potrzebuje czegoś, na czym by się oprzeć mogła. … A gdy przyjdą troski o sprawy ziemskie, prześladowania i utrapienia, gdy dusza już nie może mieć takiego pokoju, jaki przedtem miała, gdy nastanie czas oschłości – wtedy czuje, jak dobrym przyjacielem jest Chrystus. Widzimy Go jako człowieka wśród słabości i cierpień, i On dotrzymuje nam towarzystwa.

• Ż 22, 11 → Z wielkim upodobaniem Bóg spogląda na duszę, która z pokorą bierze sobie Jego Syna za pośrednika i …mocno Go miłuje (por. Mt 17, 5: „z obłoku odezwał się głos: »To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie«”

BYĆ PRZYJACIELEM JEZUSA

• DD 1,2 → W tym czasie doszły mnie wieści z Francji o ciężkich szkodach, jakie tam cierpi wiara od luteran i jak tam coraz bardziej się wzmaga nieszczęsna ta herezja. Odczułam to boleśnie i jak gdybym co mogła albo co znaczyła, poczęłam płakać przed Panem i błagać Go, by tak wielkiemu złu zaradził. (…) nie mając żadnej możności uczynienia czegoś w służbie Bożej na chwałę Pana, gdyż jestem niewiastą, i to jeszcze tak nędzną, tym gorętsze uczułam w sobie i dotąd czuję pragnienie, aby skoro Bóg ma tylu nieprzyjaciół, a tak niewielu przyjaciół, ci niewielu przynajmniej prawdziwymi byli Jego przyjaciółmi. Postanowiłam zatem uczynić choć to maluczko, co uczynić zdołam, to jest wypełniać rady ewangeliczne jak najdoskonalej i tę gromadkę sióstr, które tu są ze mną, skłonić do tego, aby czyniły podobnież, ufna w dobroć Boga, który nigdy nie opuści tych, którzy mężnym sercem wszystko opuszczą dla Niego. (…) Czułam, że oddawszy się bez podziału modlitwie za tych, którzy bronią Kościoła, za kaznodziejów i uczonych teologów, którzy są obrońcami jego, będziemy wedle naszej możności wspomagały tego Pana naszego, tak niegodnie poniewieranego przez tych zdrajców, którym On tyle wyświadczył dobrodziejstw, a którzy za to chcieliby na nowo przybić Go do krzyża i nie zostawić Mu miejsca, kędy by skłonił swą głowę.

WIELE KOCHAĆ!

• TW 4,1,7 → …o tym tylko pragnę, byście wiedziały i o tym pamiętały, że jeśli chcemy znaczny uczynić postęp na tej drodze [duchowej] i dojść do tych mieszkań, do których tęsknimy, nie o to nam chodzić powinno, byśmy dużo rozmyślały, jeno o to, byśmy dużo miłowały, a zatem i to głównie czynić, i do tego przykładać się powinnyśmy, co skuteczniej pobudza nas do miłości. (…) Otóż wiedzmy, że nie ta dusza więcej miłuje, która większych doznaje smaków i słodkości, ale ta, która mocniejsze ma postanowienie i usilniejsze pragnienie we wszystkim podobać się Bogu i pilniej się stara o to, by w niczym Go nie obrazić i goręcej Go błaga o coraz dalsze rozszerzenie czci i chwały Syna Jego, i coraz wyższy wzrost świętego Kościoła katolickiego. Te są znaki prawdziwej miłości…

• DD 26,7 → Tak, córki, obejmujcie oburącz krzyż Tego, który za was na nim cierpiał i umarł. Choć deptać po was będą, za nic to sobie miejcie; choć będą na was miotali obelgi, nie zważajcie na nie; bądźcie głuche na wszelkie złorzeczenia i bluźnierstwa. Może wam przyjdzie potknąć się z Oblubieńcem waszym i upaść pod krzyżem, ale krzyża z rąk nie wypuszczajcie. Przypatrujcie się, z jakim trudem On, upadający od znużenia postępuje i jako cierpienia Jego nad wszelki wyraz przewyższają cierpienia wasze. Jakkolwiek by te ostatnie przedstawiały się wam wielkie i srogo was raniły, z pociechą je znosić będziecie, czując to, że wobec tego, co ucierpiał Pan, nie są one warte i wspomnienia.

• F 5,10 → …na czym polega najwyższa doskonałość? Nie polega ona na pociechach wewnętrznych ani na tym, by kto miewał wielkie zachwycenia, widzenia i ducha proroctwa, tylko na tym, by wola nasza tak była zgodna z wolą Boga, iżby nie było takiej rzeczy, której Bóg chce, a my byśmy jej nie chcieli całą wolą naszą, i równie ochotnie przyjmowali rzeczy gorzkie jak i rzeczy przyjemne, wiedząc, że taka jest Jego wola. Takie zrzeczenie się wszelkiej woli własnej wydaje się nad wyraz trudne i w rzeczy samej bardzo to trudno, nie tyle jeszcze czynić rzeczy, wręcz i ze wszech miar woli i przyrodzonym skłonnościom naszym przeciwne, ile raczej, o co głównie tu chodzi, czynić je z wewnętrznym zadowoleniem. Ale miłość, gdy jest doskonała, ma tę moc, że pod jej wpływem zapominamy o własnym zadowoleniu naszym, aby tylko zadowolić tego, kogo miłujemy. Wówczas prawdziwie, wszelkie choćby najsroższe utrapienia, gdy wiemy, że znosząc je będziemy przyjemnymi Bogu, stają się dla nas słodkie.

STAŃ W OBECNOŚCI BOŻEJ (KKK2704)

• Ż 4,7 → Starałam się, o ile mogłam, przedstawiać sobie obecnego we mnie Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Taki był mój sposób modlitwy. Rozważając jakiś szczegół Jego życia, wyobrażałam sobie, jakby się spełniał we wnętrzu mojej duszy.

• DD 26,1 → …postaraj się, córko, o towarzystwo (…) Przedstaw sobie Pana stojącego tuż przy tobie i patrz, z jaką miłością i jaką pokorą raczy ciebie nauczać.

PATRZEĆ NA NIEGO

• DD 26,3 → Nie żądam od was wielkich o Nim rozmyślań ani natężonej pracy rozumu, ani zdobywania się na piękne, wysokie myśli i uczucia – żądam tylko, byście na Niego patrzyły.

• Ż 13, 22 → Wracam teraz do (…) rozmyślania o Chrystusie Panu (…). Dobrze jest (…) roztrząsać mękę, jaką tam Pan cierpiał… Lecz nie należy ciągle i wyłącznie wysilać się na wynajdywanie tych punktów. Lepiej spokojnie stanąć przy boku cierpiącego Pana, uspokoiwszy rozum albo tak go tylko może zajmując, by patrzył na Tego, który spogląda na niego, towarzyszył Mu, przedstawiał Jemu swoje prośby i z głębokim upokorzeniem cieszył się Jego obecnością, pamiętając przy tym na swoją niskość, iż nie jest godzien tak z Nim i przy Nim pozostawać. Kto zdoła przejąć się takimi myślami i uczuciami, choćby to było od razu z samego początku modlitwy, ten doskonale odprawi rozmyślanie i taki sposób modlitwy wielką przynosi duszy korzyść.

NIEKIEDY POMOCNE SĄ OBRAZY

• Ż 22,4 → Niedługo, więc trwałam w tym błędnym mniemaniu [tj. odrzucaniu rozmyślania nad Człowieczeństwem Jezusa] i zawsze wracałam do swego zwyczaju rozkoszowania się Panem, zwłaszcza ile razy przystępowałam do Komunii. Chciałabym zawsze mieć przed oczyma Jego wizerunek i wyobrażenie, bo w duszy nie umiałam zachować go tak głęboko wyrytego, jak bym tego pragnęła.

• DD 26,9 → Jako środek wielce ku temu pomocny, radzę każdej, by postarała się dla siebie o jaki, według własnego upodobania, obrazek czy figurę Pana naszego, nie po to, by je nosić ukryte w zanadrzu i nigdy na nie nie spojrzeć, ale aby przed tym wyobrażeniem jak najczęściej z Nim rozmawiać. On sam poda wam do serca, co Mu macie powiedzieć.

POWŚCIĄGAĆ OCZY ZEWNĘTRZNE, PATRZEĆ SERCEM

• DD 28,6 → Skupienie to, gdy jest prawdziwe, łatwo daje się poznać po pewnym działaniu, (…), a w którym dusza wznosi się swobodna… (…) Najczęściej też, kto idzie tą drogą, modląc się trzyma oczy zamknięte. Jest to zwyczaj doskonały i dziwnie pożyteczny. Z początku wprawdzie potrzeba duszy zadawać gwałt, aby nie patrzała na rzeczy ziemskie; ale prędko do tego nawyka…

• DD26,8 → Nie łudźcie się. Kto teraz nie chce się zdobyć na zadanie sobie nieco gwałtu, aby choć oczy powściągnął i starał się we wnętrzu swoim oglądać Pana (…), ten bez wątpienia tym bardziej nie miałby odwagi stanąć z Magdaleną pod krzyżem, gdzie naprawdę musiałby, jak to mówią, śmierci zajrzeć w oczy.

ROZMAWIAĆ Z NIM

• Ż 12,2 → Może [dusza] stawiać siebie w obecności Chrystusa, jakby Go widziała na oczy i przyuczać się powoli do coraz gorętszego rozmiłowania się w świętym Jego Człowieczeństwie, i trzymać się ustawicznie Jego towarzystwa. Z Nim rozmawiać i prosić Go o pomoc w swoich potrzebach i skarżyć się Jemu w swoich utrapieniach, i cieszyć się z Nim w swoich pociechach, by dla tych pociech o Nim nie zapomniała. A w tych swoich z Nim rozmowach niech się nie wysila na sztucznie ułożone modlitwy, ale w prostych słowach niech Mu mówi, co czuje, czego pragnie, czego potrzebuje. Jest to doskonały sposób do wysokiego w krótkim czasie postępu. Kto gorąco stara się o to, aby zawsze pozostawał w tym najdroższym towarzystwie, korzystał z niego, ile zdoła, i naprawdę umiłował tego Pana, któremu tyle zawdzięcza, ten, zdaniem moim, daleko już postąpił.

• Ż 13,11 → Zwracając się, zatem do tych, którzy rozmyślają rozumem, radzę im, niechaj na tę pracę rozumu nie poświęcają całego czasu modlitwy. (…) Niech raczej, jak mówiłam, postawią siebie w obecności Chrystusa Pana i bez natężenia rozumu cieszą się Nim i z Nim rozmawiają, nie siląc się na rozumowania i dowodzenia, ale przedstawiając Mu swoje potrzeby i z pokorą uznając Jego dobroć, iż pozwala przebywać nam w swojej obecności, kiedy tyle miałby powodów do odrzucenia nas od siebie. Przedmioty tych duchowych z Panem rozmów niech będą różne, dziś taki, jutro inny, aby duszy nie sprzykrzyło się jedną wciąż potrawę spożywać. Są to potrawy bardzo wyborne i pożywne. Skoro smak się przyzwyczai do nich, przynoszą one wielki pożytek dla duszy i niezliczone korzyści.

• DD 28,2 → Czy mały to będzie, sądzicie, dla duszy roztargnionej pożytek, gdy zrozumie tę prawdę i przekona się, że na to, aby mogła rozmawiać z Boskim Ojcem swoim i cieszyć się obecnością Jego, nie ma potrzeby wzlatywać aż do nieba ani modlić się głośno? On bowiem tak blisko jest, że i bez głosu ją usłyszy; nie potrzeba jej skrzydeł, aby latała szukając Go, ale dość jej udać się na samotność i patrzeć, i oglądać Go obecnego we własnym jej wnętrzu. I nie oddalając się od tego Gościa tak drogiego, z pokorą najgłębszą mówić do Niego jak do Ojca, prosić Go jak Ojca i cieszyć się Nim jak Ojcem, czując i uznając siebie niegodną zwać się córką Jego.

• DD 29,7 →  Z tego zaś przyzwyczajenia skupiania się wewnątrz tyle odniosłam pożytku, że nie mogę się dosyć nadziękować Panu. (…) Gdy mówi [do Boga na modlitwie], niech pomni, że ma z kim rozmawiać we własnym wnętrzu swoim; gdy słucha, niech pomni, że naprzód słuchać ma Tego, który jest tuż przy nim.

ROZMYŚLAĆ O NIM (DZIEJE DUSZY, ROZDZIAŁ IV)

Pewnego dnia jedna z mych nauczycielek w Opactwie zadała mi pytanie, co robię w dniach wolnych, kiedy jestem sama. Odpowiedziałam jej, że wchodzę do pustego kąta za swoim łóżkiem, który łatwo daje się zasłonić firanką, i tam „myślę”. – Ale o czym tak myślisz? – zapytała mnie. – Myślę o Panu Bogu, o życiu, WIECZNOŚCI, jednym słowem – myślę… Poczciwa zakonnica uśmiała się ze mnie serdecznie i później lubiła przypominać mi czasy, kiedy to myślałam, pytając mnie, czy w dalszym ciągu myślę… Teraz rozumiem, że nie zdając sobie z tego sprawy, odprawiałam rozmyślanie, i że Dobry Bóg już wówczas oświecał mnie w sposób tajemniczy.

MIEJ STAŁĄ PAMIĘĆ NA BOGA

• DD 26,10 → Bądźcież pewne tego, córki, że gdy tak pilną i cierpliwą pracą nad sobą przyzwyczaicie siebie do ustawicznej pamięci na to, że wszędzie i w każdej chwili Pan jest z wami i przyuczycie się rozmawiać z Nim jak najczęściej, takie stąd dla duszy waszej odniesiecie korzyści, że gdybym dzisiaj chciała je wam opisywać, może nie dałybyście mi wiary.

• DD 29,5 → Do osiągnięcia tego skupienia różne są sposoby, podawane w książkach traktujących o modlitwie wewnętrznej. Zalecają one mianowicie, byśmy starali się odwracać myśl od rzeczy zewnętrznych, dla łatwiejszego zbliżenia się do Boga; byśmy w samychże zatrudnieniach zewnętrznych usiłowali choć chwilami wejść w siebie i wspominali na obecność Tego, który przebywa we wnętrzu naszym, co samo już z wielkim jest dla duszy pożytkiem. Jednym słowem, byśmy przyzwyczajali się rozmawiać z Nim bez słów, bo On będąc w nas, wszystkie rozumie.

• DD 29,7 → …niech pomni [dusza], że może, jeśli chce, nie odłączać się nigdy od tego Boskiego towarzystwa (…) Niech się ćwiczy w tym skupieniu na każdy dzień po wiele razy, jeśli może, jeśli nie, to choć kilka razy na dzień; prędzej lub później nawyknie do tego i wielką korzyść odniesie.

• F 5,16 → Tym śmielej to twierdzę, że kto prawdziwie miłuje, ten wszędzie i na każdym miejscu miłuje i pamięta na umiłowanego. Byłaby to rzecz smutna, gdybyśmy nie mogli się modlić inaczej, tylko schowani w kącie. Trawić długie godziny na samotnym rozmyślaniu, to dla mnie, widzę to dobrze, rzecz niepodobna, ale kto wypowie, jaka jest przed Tobą, Panie mój, siła jednego westchnienia, dobywającego się z wnętrzności serca zranionego bólem swojego na tej ziemi wygnania, i tym dotkliwszym jeszcze bólem, że i w tym wygnaniu nie dają mu czasu i swobody, aby mogło sam na sam z Tobą obcować i Tobą się cieszyć?

PIELĘGNOWAĆ MILCZENIE

• »Verbo crescente – verba deficiunt« →  Gdy wzrasta w nas Słowo [Jezus], to nikną [nasze] słowa (wg. Ojców Kościoła)

• M = 1/s, → tzn. modlitwa jest odwrotnie proporcjonalna do ilości wypowiadanych słów. Por. Mt 6,7 Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. 6,8 Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.

• 2 Tes 3,12 → Słyszymy bowiem, że niektórzy (…) wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Tym … nakazujemy, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli.

• Iz 30,15 → tak mówi Pan Bóg: W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie, w ciszy i ufności leży wasza siła. Ale wyście tego nie chcieli!

Prz 10,19 → Nie uniknie się grzechu w gadulstwie, kto ostrożny w języku – jest mądry.

• Mt 12,36 → Powiadam wam: Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu.

• Zasady Miłości 99 → Jedno Słowo wypowiedział Ojciec, którym jest Jego Syn i to Słowo wypowiada nieustannie w wieczystym milczeniu; w milczeniu też powinna słuchać go dusza.

NIE SZUKAĆ POCIECH NA MODLITWIE

• Ż 11,13 → Miłość Boża, bowiem nie polega na rozpływaniu się we łzach ani na tych pociechach i rozrzewnieniach, których pragniemy i cieszymy się, gdy je mamy, ale na tym, byśmy służyli Mu w sprawiedliwości, sercem mężnym i z pokorą. W pociechach zaś duchowych – zdaniem moim – bierzemy tylko a nic ze siebie nie dajemy.

• TW 5,3,11 → Gdy znowu widzę inne dusze, tak zacietrzewione w przedmiocie swego rozmyślania i tak skrępowane na modlitwie, iż nie śmieją, rzekłbyś, i poruszyć się ani myśli na chwilę odwrócić, by snadź nie uroniło im się co z tej odrobiny uczuć pobożnych i smaków duchowych, które im na modlitwie przyszły, myślę sobie, że są to dusze, nie mające jeszcze ani pojęcia o prawdziwej drodze, którą się dochodzi do zjednoczenia, kiedy tak na własnych pociechach i słodkościach zasadzają całe swoje nabożeństwo. Nie tędy droga, siostry, nie tędy!

• Ż 22,11 → Jestem przekonana, że ile razy dusza chce uczynić coś z samej siebie dla utrzymania się w tej modlitwie zjednoczenia, zawsze ta jej robota, chociażby na razie zdawało się, że osiągnęła pomyślny skutek, w krótkim czasie jak dom bez fundamentu, upadnie. I wielką mam o taką duszę obawę, że nigdy nie dojdzie do tego prawdziwego ubóstwa duchem, które na tym polega, by – porzuciwszy już pociechy ziemskie – nie szukała także duchowych pociech na modlitwie, ale całą swoją pociechę miała w cierpieniu dla miłości Tego, który w nieustannych żył cierpieniach. Powinna też spokój zachować w krzyżach i oschłościach, jakkolwiek by one ją bolały i nie dopuszczać do siebie tego niepokoju i udręczenia, w jakie popadają pewne dusze, którym gdy nie mogą ciągle pracować rozumem i ciągle doznawać uczuć pobożnych, już się zdaje, że wszystko stracone, jak gdyby człowiek własną pracą mógł kiedy zasłużyć na takie wielkie dobro.

PAMIĘTAĆ O ROLI SPOWIEDNIKA (POR. KKK 2690)

• ŻPM 3,30 …dusza pragnąca postępować w skupieniu i doskonałości, musi bardzo uważać, w czyje ręce się oddaje. Jaki bowiem jest mistrz, taki będzie i uczeń

• ŻPM 3,30 …fundamentem dla prowadzenia duszy jest wiedza i roztropność, to jednak gdy przewodnikowi duchowemu brakuje doświadczenia w rzeczach czysto duchowych, nie potrafi prowadzić duszy, której się Bóg oddaje, gdyż nie potrafi tego zrozumieć.

• Ż 4,7 Nie miałam, bowiem innego [oprócz książki] nauczyciela, spowiednika mówię, który by mnie rozumiał. Choć go szukałam przez całe dwadzieścia lat od czasu, który tu opisuję, co mi wielką szkodę wyrządziło, gdyż po wiele razy cofałam się wstecz i o mało nie zginęłam. Dobry spowiednik byłby mi, co najmniej dopomógł do uchronienia się okazji obrazy Bożej, w jakich zostawałam.

• Ż 5,3 → Zawsze miałam pociąg do ludzi z nauką, gdyż niemałą wyrządzili szkodę mojej duszy spowiednicy niedouczeni. (…) Przekonałam się o tym z własnego doświadczenia, że spowiednikowi, jeśli tylko jest kapłanem cnotliwym i świątobliwych obyczajów, lepiej jest nie mieć żadnej nauki niż mieć niedostateczną. (…) Spowiednik naprawdę uczony nigdy mnie w błąd nie wprowadził.

• DD 4,13 Gdy się jednak spostrzeżesz, że spowiednik zmierza do ziemskich jakich próżności, wówczas niech ci to będzie podejrzane i pod żadnym warunkiem nie wdawaj się z nim choćby w najpobożniejsze rozmowy, ale krótko odpraw spowiedź i czym prędzej ją kończ.

• DD 4,16 Spowiednik bowiem w próżności uwikłany, sam lekceważy wszystko i innym lekceważyć każe.

• DD 5,2 Niechaj [przełożona] zawsze, za pozwoleniem Biskupa i Prowincjała, stara się o to, aby i sama mogła od czasu do czasu i drugie miały możność, poza spowiedzią u zwyczajnego spowiednika, przedstawić stan swojej duszy kapłanowi z nauką, zwłaszcza jeśli zwyczajny spowiednik jej nie posiada, chociażby przy tym najlepszy był i najpobożniejszy. Wiele znaczy nauka dla udzielenia nam światła, a jeśli znajdziemy kapłana naukę i cnotę posiadającego, wiele nam pomoże. Im zwłaszcza większych łask Pan raczy wam udzielać na modlitwie, tym bardziej potrzeba, aby wszystkie sprawy i modlitwa wasza na mocnym opierały się fundamencie.

• DD 5,4 → Więcej jeszcze ośmielę się powiedzieć, chociażby spowiednik pod każdym względem był doskonały, potrzeba jeszcze niekiedy poza jego spowiedzią szukać takiej, jak mówiłam, rady postronnej; bo spowiednik może się mylić, a niedobrze by było, gdyby przez niego wszystkie miały być w błąd wprowadzone.

SKRÓTY
św. Teresa od Jezusa:
Ż – „Życie” → 1562 – I red.; 1565 – II red.
DD – „Droga doskonałości” → 1566 – 1567
TW – „Twierdza wewnętrzna” → 1577
F – „Fundacje” → 1573-1582
św. Jan od Krzyża
DGK – „Droga na Górę Karmel”
ŻPM – „Żywy Płomień Miłości”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s